Zapowiedź „nowej dyplomacji kulturalnej” brzmi zabawnie już w tytule.
REKLAMA
„Nowa” – czyli będzie o tym, co nam zrobili wrogowie i dlaczego Zachód musi o tym wiedzieć: „Szczególny akcent zostanie położony na dyplomację historyczną" (MSZ o zapowiedzi reform Instytutów Polskich, za GW).
„Dyplomacja” – „Chcemy, by Polacy i Polonia byli ambasadorami polskich spraw” – precyzyjne wytyczne, a przy tym uwłaczające – jakbyśmy tego do tej pory nie robili. Na różne sposoby – wczoraj zaprosiłam międzynarodową grupę artystów, której jestem częścią w Brukseli, gdzie mieszkam od 11 lat, na retrospektywę filmów Kieślowskiego organizowaną tu przez Instytut Polski. Wracając ze spotkania, na ławce w brukselskim parku zobaczyłam pozostałe po nocnej imprezie rodaków puszki po piwie (Tyskie). Kilka ulic dalej, paru ambasadorów polskich spraw chrapało pod filarami poczty, gdzie uwili sobie gniazdo, dokarmiani sezonowo przez Belgów rozmaitego pochodzenia i różnych kolorów skóry.
„Kulturalna” – Polonia to wielowarstwowy tort. Jedni wyjechali za chlebem, inni w poszukiwaniu inspiracji i wyjrzenia poza znajome podwórko, a jeszcze inni z powodów politycznych. Ile fal emigracji, tyle różnych obrazów Polski. Nie jesteśmy jednym ciałem, wrzucanie nas do jednego worka świadczy o braku rozeznania w temacie. Nie sposób pogodzić potrzeb kulturalnych dyplomatów, urzędników, naukowców, artystów, dziennikarzy, opiekunek do dzieci, budowlańców, sprzątaczek, bezdomnych. Nie każdego cieszy polska kiełbasa, niektórzy umierają z nudów na koncercie Preisnera, poszczególni ronią łzy przy pierwszych nutach walczyka lub innej poleczki. Polonia 2016 to rzadko uchodźcy polityczni, to w większości rzutcy ludzie znający obce języki, którzy oswoili nie polski świat. Im rocznice bitew i najazdów są emocjonalnie zbędne.
Niespodzianka: nie wszyscy Polacy zagranicą to katolicy (ba! Nie wszyscy Polacy mieszkający w Polsce nimi są). A jednak za nasze pieniądze, podatników, zleca się takie curiosa: „Dostaliśmy do przetłumaczenia ok. 90 stron tekstów do aplikacji dla pielgrzymów przyjeżdżających na Światowy Dzień Młodzieży, m.in. książeczkę Miłosierdzie w pytaniach i odpowiedziach, przewodnik po sakramencie pokuty oraz komentarz do Koronki do Miłosierdzia Bożego - mówią pracownicy jednego z IP.” Czy za komentarz do Koronki nie może zapłacić ktoś bliższy Miłosierdziu Bożemu, np. kościół?
Dyrektywa, by promować takie postaci jak Kopernik, Chopin, Jan Paweł II czy Skłodowska-Curie, a nie zajmować się "głównie promocją LGBT, czyli środowisk homoseksualnych, transwestytów, i wieczorami z Feminoteką" nie wygląda mi na trwałą. Niedługo okaże się, że Chopin niemoralnie się prowadził. Czy ktoś już rozliczył kompozytora za romans z Solange, córką jego ówczesnej partnerki życiowej, George Sand? Dla niewtajemniczonych - wbrew mylącemu imieniu, George była kobietą, w dodatku znaną, dobrze zarabiającą (na pisaniu powieści!) pisarką.
Tylko patrzeć, jak dostanie się Marii Skłodowskiej-Curie. Rad radem, ale Maria miała kochanka, Paula Langevina. No i była zadeklarowaną ateistką. A Kopernik? „Kopernik była kobietą!” (jak wszyscy pamiętamy z „Seksmisji”). Samo to już ją/go dyskwalifikuje.
Instytuty Polskie podobno „szkalowały ojczystą historię, tradycję i kulturę”. Mimo lat współpracy z Instytutami, jako współtworząca tę kulturę i znająca ją od podszewki również zawodowo, ani razu nie poczułam się szkalowana. Wręcz przeciwnie. I mam nadzieję, że kulturę zostawi się w rękach ludzi kulturalnych, a nie siepaczy.
