Drodzy kandydaci. Druga tura blisko, skorzystam z okazji i wystawię swój głos na przetarg. Przetarg między wami dwoma. Oddam głos za kulturę.
REKLAMA
Cena: konkretny, możliwy do zrealizowania program dla polskiej kultury i polskich intelektualistów. Program, który wyciągnie nas z ostatniej pozycji na liście płac polskich zawodów i spowoduje, że kraj w końcu doceni nasze możliwości i wiedzę. A nam nie będzie wstyd przed kolegami zza granicy.
Kiedy w telewizji widzimy Charlize Theron w olśniewającej sukni na czerwonym dywanie w Cannes, kiedy słyszymy jakie honorarium za koncert bierze Beyonce i ile kosztuje nowy film Wajdy, myślimy że wszyscy artyści śpią na pieniądzach, a przykrywają się kołdrą z kart kredytowych Gold. Tymczasem z badań wynika, że w kulturze i sztuce zarabia się NAJGORZEJ w Polsce. Tzw. "mediana" czyli średnia pensji, wynosi wstrząsające 3000 zł brutto. Czyli jakieś 2100 na rękę, za specjalistyczne wykształcenie obejmujące pełne spektrum wiedzy humanistycznej. Pracowników sektora kultury, w płacach wyprzedzają lamentujące nad poziomem swoich zarobków, sektory służby zdrowia i szkolnictwa oraz cały sektor publiczny w ogóle. Zaryzykuję dosyć karkołomne porównanie, by uzmysłowić osobom dobrze sytuowanym, że miesięczna pensja w kulturze jest dwa razy mniejsza, niż cena jednej butelki luksusowego szampana Dom Perignon, z rocznika 1996 (4755 zł), zamówionej w internetowym sklepie.
Setki razy publicyści pisali, że sektor kultury jest bez szans w walce o swoje prawa, właśnie dlatego że jest sektorem kultury. Bo my jesteśmy (i mamy być), z założenia "kulturalni". A jak ktoś jest kulturalny, to nie robi strajków, nie pali opon pod budynkiem rządu i nie buduje białych miasteczek. Pojawiła się jaskółka – pogotowie strajkowe muzealników krakowskich, ale jakoś nikogo nie przeraziło zamknięcie galerii Bunkier Sztuki w godzinach 12.00-16.00
Bycie kulturalnym nie wyklucza rozczarowania i goryczy. Jesteśmy zwykłymi ludźmi jak inni. Panie prowadzące kursy w domach kultury, bibliotekarze i bibliotekarki, muzealnicy, archiwiści, naukowcy z wydziałów sztuk pięknych, kierujący gminnymi chórami czy uczący tańca w powiatowym centrum kultury. Młodzi malarze, graficy, rzeźbiarze, filmowcy... Kolejnych Sasnalów, Blechaczy, Trelińskich, którzy są gwiazdami, dostającymi odpowiednie gaże, nie jest i nie będzie wielu. Ale armia którą wymieniłem, żyje w rozdarciu.
W rozdarciu, bo są inteligentni, wykształceni, obyci. Wiedzą, że zajmują się kulturą i sztuką. Tą najdelikatniejszą, ale i najważniejszą tkanką narodu. Jednocześnie patrzą pod koniec miesiąca na konto i widzą 2100 na rękę... Perspektyw na wyjazd i kontynuację zawodu na Zachodzie nie mają. Tam ich specjalności są powszechnie szanowane i doceniane, dlatego miejsca pracy w tym sektorze zdobyć jest bardzo trudno. "Po jaką cholerę się tego uczyłem, po co mi wiedza o stylu Hieronima Boscha czy gamach Edwarda Griega, skoro mogę wyjechać tylko jako budowlaniec?" - myślą. Gdy pada stwierdzenie "Pracuję w kulturze" wywołuje to w Polsce odruch współczucia i co najmniej zdziwienia. Jakim musisz być nieudacznikiem i finansową sierotą by to robić?!
Drodzy kandydaci na prezydenta, od was zacznie się budowanie kształtu Polski na najbliższe kilka lat. Ten, który wygra, ma szansę pociągnąć do sukcesu swoją partię w jesiennych wyborach parlamentarnych. Dlatego oddam swój głos na kandydata, który dostrzeże znaczenie kultury. Bo warto oddać głos za to, co ważne. Kultura polska przeżyje i was, i mnie. Nikt nie będzie pamiętał za 100 lat, kto był prezydentem, gdy kręcił filmy Paweł Pawlikowski, śpiewał w Metropolitan Opera Piotr Beczała i grał na fortepianie Rafał Blechacz.
Nasz kraj rozpadał się i odradzał wiele razy. Granice przesuwały się. Naród utrzymywała w jedności wspólnota kultury i języka. Czy Polak siedział na zesłaniu na Syberii, w offlagu w Bawarii, czy ziemiance w Kazachstanie cytował Mickiewicza. Kultura trzymała nas w całości. Tak było przez 150 lat, gdy byliśmy poszatkowani na 3 części w czasie zaborów. W czasie okupacji niemieckiej w Warszawie na równi działały tajne rusznikarnie i tajne komplety, gdzie uczono Słowackiego, Moniuszki i Malczewskiego. Armia ludzi walczyła, by ukryć "Bitwę pod Grunwaldem" Matejki przed hitlerowcami, choć były ważniejsze cele do chronienia.
Oni rozumieli, że jeżeli coś po nas zostanie, to będzie to kultura i jej dziedzictwo.
Oni rozumieli, że jeżeli coś po nas zostanie, to będzie to kultura i jej dziedzictwo.
Dziś kultura PL, jest naszym najlepszym towarem eksportowym. Nasz teatr, film, muzyka, sztuki plastyczne, święcą triumfy w świecie.
A tymczasem, ani jeden z was, drodzy kandydaci, nie zająknął się na temat kultury. Obiektywnie, za rządów Platformy, muzea przeżywają gigantyczny boom, powstają nowoczesne multimedialne obiekty jak ECS w Gdańsku, Muzeum Chopina i Polin w Warszawie, MOCAK w Krakowie, CSW w Toruniu. Dzięki Agnieszce Odorowicz i kierowanemu przez nią Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej liczba widzów na polskich filmach wzrosła od 600 tys. w 2005 roku, do 11 milionów w 2014! Powstał i doskonale działa Instytut Teatralny.
OK. Sukcesy są, nie wolno nie brać ich pod uwagę. Tyle, że pan z MDK czy pani z biblioteki nadal pozostają na dnie piramidy płac. Czas to zmienić.
Tak więc, który z was zawalczy o mój głos, panowie kandydaci?
Macie czas do piątku.
Macie czas do piątku.
