Stefan Demby (1862-1939), twórca, organizator i pierwszy dyrektor Biblioteki Narodowej w Warszawie. Zapalony bibliofil, zgromadził i opracował największy i najważniejszy w Polsce zbiór "sienkieviczianów". Poeta, bard, mistrz słowa pisanego. Jego pełne eksplodująco twórczej weny liściki to mini-epopeje osnute wokół jednego, jak tylko można sobie wyobrazić najbanalniejszego i całkowicie nieistotnego wydarzenia.
REKLAMA
Tu na ten przykład nudzi się u jakiejś hrabiny w "Poznańskiem" Roku Pańskiego 1923:
"Gdyśmy nareszcie poszli w gromadce
I byli już po wizycie,
przy deklamacji, rumie, herbatce,
Ziewałem nieprzyzwoicie.
I byli już po wizycie,
przy deklamacji, rumie, herbatce,
Ziewałem nieprzyzwoicie.
I u hrabiny w ślicznem Piątkowie,
Gdzie książek było dużo,
Ziewałem prawie po każdem słowie,
Swą twarz zakrywając różą."
Gdzie książek było dużo,
Ziewałem prawie po każdem słowie,
Swą twarz zakrywając różą."
Tu wybrał się na koncert z żoną (własną):
" I w najwspanialszej loży siadamy
Bo się na pięknie tez trochę znamy
Koło mej loży przy parapecie
Siedziała dama w czarnej toalecie
Nadmierne nieco sukni wycięcie
Uwidaczniało jej przedsięwzięcie
Oko sypała ciągle w ma stronę" (...)
Bo się na pięknie tez trochę znamy
Koło mej loży przy parapecie
Siedziała dama w czarnej toalecie
Nadmierne nieco sukni wycięcie
Uwidaczniało jej przedsięwzięcie
Oko sypała ciągle w ma stronę" (...)
ale
" Nie czas na skargi, bo mistrz już zmierza
Na swe wzniesienie i do pulpitu -
publiczność cała ryczy z zachwytu - " (...)
Na swe wzniesienie i do pulpitu -
publiczność cała ryczy z zachwytu - " (...)
co na melomanie Dembym nie robi specjalnego wrażenia:
"Boże! myślałem, idąc do domu,
Co też z przedstawień tych przyjdzie komu,
Artyzmu nie ma ani za centa,
Sztuka wychodzi jakaś pomięta,
Zmaltretowana, nędzna, zbiedzona,
Widać, ze piękno w niej prawie kona".
Co też z przedstawień tych przyjdzie komu,
Artyzmu nie ma ani za centa,
Sztuka wychodzi jakaś pomięta,
Zmaltretowana, nędzna, zbiedzona,
Widać, ze piękno w niej prawie kona".
A tu smali cholewki do jakiejś mężatki, której imienia historia nie była łaskawa zachować:
"Chociaż mnie nie znasz, niestety
lecz ja znam wszystkie Twoje zalety:
Wiem, jak spać lubisz, jak się przeciągasz,
Jak umiejętnie łakocie ściągasz,
Wiem, jak cudownie umiesz figlować
I jak namiętnie pragniesz całować
Chociaż do marca jeszcze daleko,
Ja Cie otoczę już dziś opieką,
Zadowolona Ty będziesz ze mnie,
Nauczę myszki łapać tajemnie,
A czasem w darze przyniosę szczura,
By rada była Koteczka Bura!
Gdy się obudzisz, poliżę brzuszek" itd. itd.
lecz ja znam wszystkie Twoje zalety:
Wiem, jak spać lubisz, jak się przeciągasz,
Jak umiejętnie łakocie ściągasz,
Wiem, jak cudownie umiesz figlować
I jak namiętnie pragniesz całować
Chociaż do marca jeszcze daleko,
Ja Cie otoczę już dziś opieką,
Zadowolona Ty będziesz ze mnie,
Nauczę myszki łapać tajemnie,
A czasem w darze przyniosę szczura,
By rada była Koteczka Bura!
Gdy się obudzisz, poliżę brzuszek" itd. itd.
Najzupełniej przeurocze, zwiewne jak gwiezdny pył ślady ludzi i ich spraw dawno już przebrzmiałych.
Listy Dembego zostały po raz pierwszy opracowane przez Danutę Rymsza-Zalewską w 2004.
Jozef Kapustka
Bibliografia:
H. Więckowska, Stefan Demby, Przeglad Bibliograficzny, 1946
"Encyklopedia Gutenberga", hasło "Stefan Demby"
D. Rymsza-Zalewska, "Stefan Demby znany i nieznany", 2003
D. Rymsza-Zalewska, "Stefan Demby. Listy 1918-1939", 2004
"Encyklopedia Gutenberga", hasło "Stefan Demby"
D. Rymsza-Zalewska, "Stefan Demby znany i nieznany", 2003
D. Rymsza-Zalewska, "Stefan Demby. Listy 1918-1939", 2004
