
Czytelnictwo, lektury i kanon literacki – zaskakujące, ale w ciągu ostatnich kilkunastu dni tematy okołoksiążkowe przewijają się nad podziw często na przeglądanych przeze mnie pospiesznie stronach portali społecznościowych i popularnych serwisach informacyjnych. Zaskakujące, bo ma to miejsce w kraju, w którym podobno 19mln osób nie przeczytało książki od ukończenia piętnastego roku życia.
REKLAMA
Nie mam takiej wprawy jak prowadzący programy śniadaniowe, ale tym razem skuszę się na mały przegląd prasy. Z jeszcze mniejszym komentarzem, jak przystało na, hm, blogera. („blogerkę?”)
25 marca przypada Dzień Czytania Tolkiena. Wiele miast organizuje dni tolkienowskie: biletów na całonocne maratony z epopeją Petera Jacksona w kasach brakuje już od połowy lutego. Niektórzy zapytują z obawą, czy seanse odbędą się z lektorem, dubbingiem, czy może z napisami. Złośliwi twierdzą, że w ostatnim wypadku dla części fanów będzie to jedyne doświadczenie, łączące Władcę Pierścieni z przestrzenią tekstową.
Przy okazji święta organizowane są także konferencje naukowe, poświęcone Śródziemiu. I głośne czytanie fragmentów twórczości angielskiego filologa.
Biletów także nie ma od połowy lutego.
Gwoli ścisłości, nigdy ich nie było.
Przy okazji święta organizowane są także konferencje naukowe, poświęcone Śródziemiu. I głośne czytanie fragmentów twórczości angielskiego filologa.
Biletów także nie ma od połowy lutego.
Gwoli ścisłości, nigdy ich nie było.
Od ponad miesiąca Ministerstwo Edukacji Narodowej udostępnia wyniki akcji „Wybierzmy wspólnie lektury najmłodszym uczniom”. W ankiecie mógł wziąć udział każdy, a utworzony ranking posłuży, przynajmniej w założeniu MEN, jako pomoc podczas zakupów dla szkolnych bibliotek.
Propozycje książek dla podstawówek wskazało dokładnie 11 540 osób.
W TOP 10 najczęściej wskazywanych pozycji znalazł się Mikołajek (6), Dzieci z Bullerbyn (7) i Harry Potter (3). Ten ostatni był najczęściej wskazywaną lekturą przez dzieci. Miejsce pierwsze w zestawieniu zajęła książka, która na liście uczniów uplasowała się pod numerem piątym (Tosia i Pan Kudełko), drugie miejsce wypadło poza dziesiątkę.
Postać pani Elżbiety Zubrzyckiej, której aż sześć książek znalazło się na liście TOP 100, nie była kojarzona przez przepytane przeze mnie dzieci trzech losowych poznańskich podstawówek.
Widocznie miałam pecha – zadałam pytanie może pięciu dziesiątkom uczniów.
Według raportu z września ub. r. dzieci uczęszczających do podstawówek w Polsce jest 2 296 465.
Przed dwoma tygodniami zmarł inny wielki człowiek pióra, fantastyczny – w wielu obszarach znaczeniowych – Terry Pratchett. Przeciętny zjadacz chleba mógłby dowiedzieć się o śmierci twórcy Świata Dysku z promocji w popularnej sieci Empik. Mógłby; gdyby „promocje” na bestsellerowe tytuły pisarza nie obowiązywały... na stałe.
O upadku molocha dyskutuje się od kilku miesięcy. Parę znanych nazwisk zaangażowało się w obronę sieci, twierdząc, że jej bankructwo oznacza katastrofę dla rynku książki w Polsce.
I tu najwyraźniej nie mam szczęścia w badaniach terenowych. Wśród moich znajomych – tych, co po piętnastym roku życia używają książek do czegoś więcej niż podpórki pod stołową nogę – jedna osoba, z pewnym zażenowaniem, przyznała się do korzystania z usług sieci. Bo wielkopolski Gwiazdor pod choinkę przyniósł kartę prezentową. Reszta przeszukuje antykwariaty, bawi się w bookcrossing, wymienia się książkami na portalach społecznościowych.
W dobie książki elektronicznej, elektronicznie zamawiają lektury w elektronicznych bibliotekach, elektronicznie poszukują tytułów na elektronicznych kontach nie/znajomych, by nieelektronicznie życzyć sobie miłego czytania podczas przekazywania papierowego nabytku.
Koniec świata.
O upadku molocha dyskutuje się od kilku miesięcy. Parę znanych nazwisk zaangażowało się w obronę sieci, twierdząc, że jej bankructwo oznacza katastrofę dla rynku książki w Polsce.
I tu najwyraźniej nie mam szczęścia w badaniach terenowych. Wśród moich znajomych – tych, co po piętnastym roku życia używają książek do czegoś więcej niż podpórki pod stołową nogę – jedna osoba, z pewnym zażenowaniem, przyznała się do korzystania z usług sieci. Bo wielkopolski Gwiazdor pod choinkę przyniósł kartę prezentową. Reszta przeszukuje antykwariaty, bawi się w bookcrossing, wymienia się książkami na portalach społecznościowych.
W dobie książki elektronicznej, elektronicznie zamawiają lektury w elektronicznych bibliotekach, elektronicznie poszukują tytułów na elektronicznych kontach nie/znajomych, by nieelektronicznie życzyć sobie miłego czytania podczas przekazywania papierowego nabytku.
Koniec świata.
Skoro o końcu mowa: 10 marca ukazuje się powieść Jacka Dukaja „Starość aksolotla”. Ku rozpaczy wielu wyznawców autora, do których częściowo należy niżej podpisana, książka nie zostanie wydrukowana. Autor, wierny koncecji swojego postapokaliptycznego świata powieściowego, w którym nieliczni uratowani przeskanowali się do świata dysku, ale już nie pratchettowskiego, lecz dysku twardego. Książka elektroniczna, dostępna na allegro za dwadzieścia złotych, wyposażona jest w liczne odnośniki hipertekstowe, ilustracje, logotypy, exlibrisy.
W rozmowie w Trójce pisarz przyznał, że tego typu self-publishing, czyli publikowanie przez autorów dzieł w postaci e-booków, to dla wielu debiutantów jedyna możliwość pokazania się ze swoim utworem.
Polskim pisarzom przed debiutem polecam wklikać w wyszukiwarkę odpowiednie hasła. W Internecie już od dwóch lat dostępna jest polska instrukcja, krok po kroku objaśniająca, jak opublikować swojego e-booka w Amazon Kindle Store.
Przegląd prasy chyba powinien nastroić mnie pesymistycznie. Jako wąchający książki, gryzmolący po marginesach czytacz, chyba powinnam się przejąć wieszczoną apokalipsą.
A jednak taki armagedon miałby i swoje dobre strony. Przez kilkanaście wieków kultury piśmiennej pojawiło się tyle książek, że upadek rynku wydawniczego nie powinien zaboleć mnie jakoś szczególnie mocno. W pewnym sensie, perspektywa przeobrażenia się w ostatniego świadka skazanych na zapomnienie tomisk, wcielenie się w rolę hrabalowskiego Hant'a, wydaje się nawet kusząca. Prywatne Cmentarzysko Książek, czy to nie raj każdego mola książkowego?
Kiedy w wieku kilku lat dowiedziałam się o pożarze Biblioteki Aleksandryjskiej, w której spłonęło tyle fascynujących opowieści, przez wiele nocy wyobrażałam sobie, co mogło znajdować się w zbiorach legendy.
Nie przewiduje bezsenności na wypadek zniknięcia Empiku.
Nie przewiduje bezsenności na wypadek zniknięcia Empiku.
