Pośród alkoholowych opowieści „Moskwa-Pietuszki” zajmuje miejsce szczególne. Nie jest bowiem ani tragedią, jak „Pod wulkanem” Malcolma Lowry’ego, ani pijacką sielanką, jak „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha. Chociaż tło minipowieści Wieniedikta Jerofiejewa jest realistyczne, a źródła fabuły można szukać w biografii pisarza, to daje się to dzieło odczytywać także metaforycznie. O ile taki odbiór nie jest oczywisty, gdy poznajemy tekst bezpośrednio z kart książki, to już odpowiednia adaptacja może go ułatwić. Tak właśnie stało się w przypadku tej zaproponowanej przez nieżyjącego już Zygmunta Duczyńskiego na deski Teatru Kana w Szczecinie. Wydobyte zostały fragmenty nie tylko najlepsze literacko, lecz mające walor uniwersalności, wykraczający poza analizę choroby alkoholowej.
Póki nie runę, będę zawsze zielony
REKLAMA
Całość recenzji spektaklu dostępna na stronie internetowej Teatru dla Was - tutaj.
