
ENEMEF Noc Kina Grozy i Horroru, prócz wyjątkowo nietrafionego repertuaru, zaoferował mi ponadto festiwal chamstwa, złośliwości i wydawania okrzyków kopulujących orangutanów. Wiadomo nie od dziś, że tego typu wydarzenia służą przede wszystkim do klasycznej „naj*bki” uczniów klas gimnazjalnych i licealnych.
REKLAMA
Osobiście mam "w głębokim poważaniu" wiek osób pijących alkohol na sali kinowej, ale większości z tych dzieciaków po wypiciu niewielkiej ilości 40-procentowego trunku zaczyna mieszać się sufit z podłogą. Puszczanie udawanych bąków, wydawanie z siebie dźwięków gwałconego kurczaka czy idiotyczne pojękiwanie psują atmosferę panującą na sali. Po pierwszych pokazach na salach śmierdzi wódą, wylanymi browarami i wieloma innymi trudnymi w ocenie produktami codziennego spożycia.
Największym szokiem zapachowym są ściągnięte buty. Odór niemytych stóp unosi się nad głowami widzów, a niektórzy z nich wpadają na pomysł kładzenia nóg na oparcie krzeseł. Tyczy się to również dziewczyn, które są w błędzie sadząc, że po całym dniu biegania w walonkach ich nóżki będą pachnieć lawendą i fiołkami. Niestety moi drodzy, takie stopy walą starym serem. W trakcie pierwszej przerwy potrafią na salę wejść osoby, które za bilet nawet nie zapłaciły, co dodatkowo potęguje chaos panujący w kinie. Na wejściu niby sprawdza się zawartość toreb, ale wystarczy staff schować do kieszeni kurtki, by bez problemu wnieść na salę kinową litry alkoholu. Klasycznego browarka wypić lubi każdy ale czy od razu trzeba wnosić całą beczkę? Ceny popcornu w polskich kinach potrafią zabić, dlatego też przed seansami rozpoczyna się pielgrzymka do marketu. Ludzie kupują w ilościach hurtowych picie, jedzenie, a później szeleszczą przez cały pokaz. Już od dawna wiadomo, że widzowie traktują kino jak chlew. Potrafią jeść McDonalda, KFC, Subwaya, kebaba na sali kinowej. Czekam aż ktoś przywędruje na salę z tosterem albo mikrofalówką z garem świeżo zrobionego bigosu. My Polacy lubimy jak jest swojsko.
Dodać należy, że z każdym kolejnym filmem liczba telefonów rozświetlających salę kinową wzrasta, a głośne komentarze stają się nieznośne. Wiadomo nie od dziś, że trzeba się oznaczyć na Facebooku, Twitterze, klepnąć followinga na Instagramie. Brak kultury i coraz częściej pojawiające się chamstwo to wizytówka nocnych maratonów filmowych. Doskonale znam atmosferę towarzyszącą młodym ludziom podczas maratonu. Okazja, żeby uwolnić się od rodzicielskiej protekcji, naj*bka poza domem, melanż w kinie, szaleństwo do białego rana. Tylko, że taki chlew to można robić u siebie w domu, a nie w miejscu do którego sami zainteresowani się wybrali. Jestem ciekaw, jakby się czuli, gdyby do ich domu weszłaby zgraja bydła, która porozrzucałaby popcorn, żarcie, wylali napoje, a na końcu nasrali na środku pokoju.
Mówi się, że trzeba umieć dorosnąć, by korzystać z dóbr kultury. Wszystko wskazuje na to, że przed nami jeszcze daleka droga. Warto bowiem pamiętać, że świnia ubrana w odświętny garnitur nadal jest świnią.
Chcesz być na bieżąco z kulturą ? Wbijaj na prostoalekrzywo - niekulturalnie o kulturze.
