Fot: mm

… czyli książkowego podsumowania roku część druga.

REKLAMA
Były kryminały, teraz czas na non-fiction. Zdecydowałem się po raz pierwszy wyróżnić ten gatunek w osobnym podsumowaniu, ponieważ sporo tego typu literatury czytam. Z puli zaliczonych w tym roku książek (na tapecie mam obecnie 91-szą pozycję), reportaże dogoniły kryminały i wynoszą jedną czwartą całości. Jakiś więc skromny przegląd pola mam.
W tym wypadku wybór siódemki nie był specjalnie trudny. Postawiłem głównie na takie książki, które świetnie tłumaczą współczesny świat - aż trzy z nich dotyczą najbardziej palącego obecnie problemu jakim jest ortodoksyjny islam. Pojawił się natomiast rodzaj niedosytu czy bardziej żalu, że w polu pozostało kilka naprawdę dobrych pozycji, którym zabrakło przysłowiowego „tego czegoś”, by znaleźć się w ścisłym topie. Były to np. „Do dziś liczymy zabitych” Frances Harrison, „Samobójcy z końca świata” Leili Guerriero czy „13 pięter” Filipa Springera.
W zestawieniu uwzględniam tylko te pozycje, które miały swoje premiery w 2015 r. i zaznaczam, również tradycyjnie, że jest ono na maksa subiektywne.
Poniżej siódemka najlepszych jak zwykle w kolejności alfabetycznej i ze wskazaniem wydawcy:
logo
Fot: Mika M
Wojciech Jagielski – „Wszystkie wojny Lary” (Znak)
logo
Kameralna opowieść o jednostkowym dramacie (matka traci ukochanych synów) obudowana wielką i trudną, a co najważniejsze, wciąż aktualną historią, ze „świętą wojną” toczącą się w Syrii na czele. To także rzecz o różnych odcieniach islamu. Jagielski w najwyższej formie.
Piotr Ibrahim Kalwas – „Egipt: Haram Halal” (Dowody Na Istnienie)
logo
Doskonale, bo lekko, ale i z wielkim wyczuciem napisany zbiór reportaży, oddający od środka paradoksy, ciemną stronę oraz ducha tego kraju - autor od kilku dobrych lat mieszka w Aleksandrii. Haram to to, co przez muzułmanów zabronione, a halal to co dozwolone. Po tej lekturze już nigdy Egipt nie skojarzy się Wam jedynie z piramidami i wakacjami.
Marcin Kołodziejczyk – „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich“ (Wielka Litera)
logo
Piętnaście ni to opowiadań, ni to reportaży biorących pod lupę wielkomiejską klasę średnią. Przenikliwe obserwacje, a przede wszystkim genialne „ucho” autora i wynikający z tego zmysłu brawurowy język to główne zalety tej książki. Ironiczno-refleksyjna i oryginalna (językowo) lektura.
Charlie LeDuff – „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” (Czarne)
logo
Choć z zasady odrzucam reportaże, w których autorzy kreują się na postaci równie ważne co tematyka, którą opisują - dla LeDuffa robię wyjątek. Napisał porywającą książkę o upadku mitu American Dream (na przykładzie rodzinnego Detroit) z lekko sensacyjny klimatem, dobrym poczuciem humoru i brutalną szczerością.
Norman Lewis – „Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii” (Czarne)
logo
Książka odbiegająca klimatem i treścią od pozostałych tu przedstawianych. Żadnej wielkiej historii, palących problemów, ważkich tematów czy brawurowych tekstów. Rzecz melancholijna i poetycka, na poły magiczna, ale także nie pozbawiona dobrego humoru. Piękna opowieść o odciętej od świata hiszpańskiej wiosce rybackiej połowy ubiegłego wieku.
Alfred de Montesquiou – „Umma. Reporter na Bliskim Wschodzie” (WAB)
logo
Wielowymiarowe i arcyciekawe kompendium wiedzy na temat krajów należących do społeczności muzułmańskiej. Jeśli chcecie zrozumieć to co się dzieje na Bliskim Wschodzie, koniecznie musicie przeczytać „Ummę”. Zwłaszcza, że jest przystępnie napisana, a czternaście tekstów reportersko-historycznych wzbogacają świetne zdjęcia.
Asne Seierstad – „Jeden z nas. Opowieść o Norwegii” (WAB)
logo
Sfabularyzowany reportaż dotyczący Breivika, zbrodni której popełnił na wyspie Utoya, ale również Norwegii przed i po tym wydarzeniu. Krótko pisząc - mój „number one” wśród reportaży i jedna z najlepszych książek jakie czytałem w mijającym roku. W ogóle.
W następnym poście, jeszcze przed świętami, 10 najlepszych książek 2015 r. napisanych przez polskich autorów (bez podziałów gatunkowych).