Być może mógłbym zacytować wiele fragmentów z piosenek na płycie "Albo inaczej", aby utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że mamy do czynienia z młodym hip-hopowym pokoleniem, piszącym i śpiewającym tylko i wyłacznie o swoich problemach. Zapewne jestem w stanie odnaleźć wiele takich momentów w ich tekstach, które przekonają, jak osobista i wciąż młodzieńcza pozostaje twórczość niektórych polskich raperów. Ale skoro poważni twórcy jazzowi, a także prawdziwe gwiazdy polskiej piosenki zgodziły się wykonać utwory hip-hopowe, czy to nie oznacza, że twórczość Mesa, Pezeta, Eldo, Tede, czy Abradaba właśnie dojrzała, przekonując o swojej prawdziwej wartości?

REKLAMA
Niech twój tekst będzie bez jakiegokolwiek nadęcia - powiedział mi pewien młody odbiorca hip-hopu, gdy zdradziłem, że napiszę o płycie "Albo inaczej". Ok, z drugiej strony nie chcę, by mnie posądzono o trywializm, o który łatwo, gdy zwyczajnie wszystkiego się nie śledzi w ramach tego stylu muzycznego. Tym bardziej daleki jestem od sugerowania, że kultowe teksty hip-hopowe potrafią być banalne.
Bo chociażby fragment "zasłoń okno i niech ten bit gra" - z pierwszego utworu na płycie "Albo inaczej" - ewidentnie brzmi jak intymne zaproszenie, tymczasem kontekst tego utworu może być rzeczywiście zupełnie inny, z czego wszyscy powinni sobie zdawać sprawę.
Jak się bawić to się bawić... spróbujmy oprzeć się na tym cytacie, nie sugerując, że płyta nadaje się tylko na romatyczne wieczory, a używając go dla określenia odpowiedniego czasu, a także rzeczywistego miejsca dla tej muzyki. Będzie to naprawdę potrzebne, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z polskimi tekstami hip-hopowymi, zaśpiewanymi tym razem na jazzowo, jak za starych dobrych czasów.
logo
No właśnie, skoro użyłem sformułowania "dobre czasy", natychmiast rodzi się pytanie, czy dzisiejszy polski hip-hop jest mniej ciekawy od muzyki granej przed wieloma laty. Pewnie odpowiedź jest uzależniona od tego, do kogo zostanie skierowane, jednak odrzucając hipotetycznie najbardziej skrajne wypowiedzi, wyobrażam sobie sytuację doprowadzającą do konkluzji, że chwilami rzeczywiście pozostaje niedoceniany.
Prawdopodobnie hip-hop stanowi niezrozumiały głos młodego pokolenia dla wielu starszych miłośników muzyki, ale może będzie przez nich inaczej postrzegany, gdy nagle się okaże, że śpiewa go Ewa Bem, Krystyna Prońko, Zbigniew Wodecki, Felicjan Andrzejczak, Wojciech Gąssowski czy Andrzej Dąbrowski.
To pierwszy moment, by powrócić do myśli o potrzebie określenia czasu i miejsca dla muzyki na płycie "Albo inaczej". Bo oto w tym samym punkcie - tu i teraz - spotyka się uzasadniona potrzeba powrotu, bądź bycia w dalszym ciągu na scenie, z pierwszą tak wyraźną próbą wpisania hip-hopu do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. W pewien sposób mówi o tym Mes - raper i producent hip-hopowy, pomysłodawca tej płyty - sugerując, żeby nie robić jakiejś religii z hip-hopu, a raczej traktować go jako kolejny gatunek muzyczny.
Wyszukanie uniwersalnych treści w tekstach hip-hopowych jest na pewno jedynym sposobem, aby nagrane piosenki były przekonywujące w ustach gwiazd polskiej estrady.
Bezsprzecznie zmieniają się bowiem realia, ale niezmiennie w taki sam sposób odczuwamy i wyrażamy swoje emocje. Tak, przede wszystkim o tym przekonuje płyta "Albo inaczej". Przynosi przy tym muzykę inspirowaną dwoma stylami, których połączenie następuje właśnie tu i teraz - po raz kolejny podkreślając, jak ważne jest określenie miejsca i czasu.
To jest niezmiernie ważna sprawa, bowiem inaczej może się okazać, że piosenki, takie jak "Re-fleksje", "Minuty", "Jest jedna rzecz", "Normalnie o tej porze" czy "Nie ufajcie Jarząbkowi" dla jednych przestają być kultowe, natomiast dla drugich nadal nic nie znaczą, a interesująca wydaje się tylko muzyka.
A gra tutaj śmietanka współczesnego jazzu. Mógłbym długo wymieniać całą listę nazwisk, aby w końcu wspomnieć o Mariuszu Obijalskim, twórcy albo współtwórcy wszystkich kompozycji. Jestem pod wielkim wrażeniem jego aranżacji, ale co ważniejsze, jestem przekonany, że mogą zachwycić najbardziej wybrednego miłośnika muzyki jazzowej.
Perfekcyjnie udało mu się oddać klimat poszczególnych tekstów, w wielu momentach bawiąc, w innych odkrywając nowe znaczenia dla odpowiednich ich wersów.
Spójność jego muzyki z przesłaniem oryginalnych utworów wydaje się kluczowa dla tego projektu. To zabieg, dzięki któremu nie tracą na wartości ani słowa, ani warstwa muzyczna. I w pewnym momencie przestaje się słuchać albumu "Albo inaczej" z samej ciekawości, czy udał się eksperyment połączenia tych dwóch światów, a zaczyna naturalnie odbierać te piosenki, jakby powstały naprawdę tu i teraz.
I wtedy wreszcie przychodzi przemiła chwila, kiedy zaczynamy zauważać to ciepłe brzmienie, wciągające nas swoim klimatem, po czym bezwiednie zaczynamy ulegać pięknym melodiom, aż mamy wręcz ochotę "zasłonić okno i naprawdę słuchać dalej"...

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?