Artykuł ten poświęcony jest dwóm filmom: fabularnemu, acz opartemu na prawdziwych wydarzeniach „Into the Wild” Seana Penna z 2007 roku i dokumentalnemu „Grizzly Man” Wernera Herzoga z 2005 roku. Być może jednak trafniej byłoby stwierdzić, iż jest on poświęcony przede wszystkim ich bohaterom, którzy swe życie poświęcili poszukiwaniom tego, co dla większości niezrozumiałe i nieuchwytne. Obaj odrzucili cywilizowany świat dla dziczy, w której przyszło im również umrzeć (McCandless zmarł na Alasce z wygłodzenia, Treadwella w tym samym regionie, pożarty przez jednego z niedźwiedzi, którymi się opiekował. Tekst mój nie stanowi oceny ich postępowania; jest zaś przede wszystkim próbą zrozumienia tego, do czego dążyli oraz odkryć, których dzięki nieustannym poszukiwaniom udało im się dokonać.
„Traktował je nie jak dzikie zwierzęta, lecz jak ludzi przebranych za dzikie zwierzęta” - sugestywnie i trafnie podsumowuje postępowanie Treadwella jeden z pilotów helikoptera, który przybył na zbyt późny ratunek ekologowi. Bohater tytułowy „Grizzly Mana”, mimo wyrażanej nierzadko literalnie świadomości niebezpieczeństwa, jakie mu grozi, traktował niedźwiedzie, jedne z najniebezpieczniejszych zwierząt na Ziemi, jak swych przyjaciół i powierników, a co za tym idzie, z niewielką dozą należnego im respektu. „-Chciał się stać niedźwiedziem” - mówi jeden z interlokutorów Herzoga, „-Przekroczył pewną niewidzialną granicę” - mówi sam Herzog. Zachowanie Treadwella wobec zwierząt, intymna bliskość, jaką z nimi nawiązywał, sposób w jakich o nich mówił i w jaki zwracał się do nich samych zdradzają, że o ile w jego umyśle tliło się jeszcze światło ostrzegawcze, to w głębi duszy był on już silnie przeświadczony o tym, iż więź, jaka stała się udziałem jego i grizzly, którymi się opiekował, jest w stanie przezwyciężyć nawet najbardziej pierwotne naturalne podziały i różnice pomiędzy światem dzikiej przyrody i światem ludzi.
W swym filmie Herzog niejednokrotnie otwarcie sugeruje, iż odkrycia jego bohatera w znaczniejszej mierze dotyczyły siebie samego i natury ludzkiej, niż praw rządzących otaczającą go dziką przyrodą. Jedna z ostatnich scen „Into the Wild” z kolei ukazuje McCandlessa zapisującego jedną ze swych ostatnich refleksji: „Szczęście prawdziwe jest tylko wtedy, gdy można się nim z kimś podzielić”. Łza cieknie po jego policzku; to niewątpliwie gorzka i bolesna prawda dla kogoś, kto przez większość swego krótkiego życia poszukiwał najgłębszego sensu egzystencji w samotności i oddzieleniu od innych ludzi.
----------------------------------------
