Jerzy Giedroyc
Teodor Parnicki
Listy 1946-1968
Jerzy Giedroyc Teodor Parnicki Listy 1946-1968 Więź

Listy dwóch niebanalnych osobowości to chyba najlepszy dokument epoki, zwłaszcza jeśli są to listy dwóch różnych postaci, takich jak Jerzy Gedroyc i Teodor Parnicki.

REKLAMA
Chyba żadnej z wymienionych person nie trzeba szeroko przedstawiać. Z jednej strony twórca paryskiej kultury, samotnik z Maisons-Laffitte, z drugiej skromny pisarz historyczny, autor choćby takiej książki jak „Srebrne orły”. Ludzi tych dzieli wiele, choćby cele codziennego działania, temperament i zainteresowania, łączy jednak wspólna troska o przyszłość Polski, właściwa emigrantom. I to chyba spowodowało, że czytana przez nas korespondencja nie nuży, a zestawiona z innymi dokumentami epoki, pozwala zrozumieć taktykę i tryb działania Jerzego Giedroycia.
Obaj panowie w ciągu dwudziestodwuletniej korespondencji wymienili między sobą ponad sześćset listów. To dużo, biorąc pod uwagę, że obaj pracowali zawodowo i mieli również innych korespondencyjnych dyskutantów. Mam nieodparte wrażenie, że w tym duecie to Parnicki właśnie był stroną słabszą. Pisarz narzekający na słabe zainteresowanie emigracji jego twórczością, a co za tym idzie, na problemy finansowe, liczył na to, iż nimb Giedroycia ułatwi mu osiągnięcie sukcesu. Z drugiej strony obaj panowie nie mogli dojść do porozumienia. Parnicki chcąc przemawiać do szerszej publiki jedynie za pomocą swoich powieści, odrzucał propozycje pisania dla Kultury felietonów czy recenzji. Dochodziło więc do paradoksalnej sytuacji, w której cierpiący na niedostatki finansowe Parnicki odrzucał tak naprawdę możliwość zarobkowania.
Mimo tych nieporozumień przyjaźń obu panów trwała nadal. Parnicki, za radą Giedroycia, odrzuca propozycję hollywoodzkiej ekranizacji powieści „Aecjusz, ostatni rzymianin”. Wprawdzie film z Marlonem Brando w roli głównej postawiłby finansowo Parnickiego na nogi, ale masowe filmy odzierają powieści z ducha i przesłania piszącego.
Również za radą Giedroycia pisarz nie odrzuca propozycji publikowania jego książek w Polsce. Wprawdzie obaj byli emigrantami, wiedzieli jednak, że pisarz pisze dla ludzi, którzy potrafią zrozumieć jego przesłanie, czerpać z niego to, co jest najbardziej cenne, którym nie trzeba niczego wyjaśniać bowiem czują pisarza wspólnotą korzeni i własnych doświadczeń. Oczywiście w takich kontaktach należało zachować dalece idącą ostrożność, by nie stać się pupilkiem władz, nie legitymizować swoją osobą rządu komunistycznego.
Co spowodowało urwanie korespondencji? Czy uzasadnione pretensje Parnickiego do Giedroycia o niezbyt sprawiedliwe oceny? A może chodziło o decyzję tego pierwszego o powrocie do Polski. Sama korespondencja urwała się na kilka tygodni przed antysemicką nagonką z 1968 roku, co samo w sobie jest znamienne, po tych bowiem wydarzeniach wszystko się zmieniło.
A zebrane listy możemy przeczytać dzięki pracy, jaką włożył w ich opracowanie Andrzej Dobrowolski, któremu za tę możliwość chcę podziękować.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?