
Henry Chinasky zgłosił się na pocztę, bo tam przyjmowali wszystkich. Nawet takich jak on…
REKLAMA
Każdy pijak staje przed problemem pozyskania pieniędzy, za które mógłby kupić kolejną butelkę wódki. Hank Chinasky, literackie alter ego samego Bukowskiego, podejmuje pracę na poczcie. Stosunkowo niezłe zarobki, opieka socjalna i przywileje emerytalne. To kusiło wielu ludzi. Praca listonosza nie była jednak lekka. Wielu zatrudnionych wykruszało się po kilku miesiącach. Sztywny, korporacyjny wręcz rygor nie mógł odpowiadać wszystkim zatrudnianym. Wydaje się więc, że właśnie Chinasky będzie jednym z tych, którzy z poczty odejdą jako pierwsi. Tymczasem stało się inaczej.
Listonosz, postać występująca w wielu dwudziestowiecznych powieściach. Zwiastun dobrych i złych nowin, kolporter plotek, łącznik ze światem. Przez jednych witany z radością, przez innych z obojętnością, a nawet wrogością. Wreszcie listonosz jako bohater filmów pornograficznych i listonosz, ofiara agresywnych piesków strzegących miru domowego. Tak wykreowane obrazy listonosza odchodzą w zapomnienie po lekturze książki Bukowskiego. Chinasky bowiem zdetronizował swoich poprzedników.
O Bukowskim pisałem już wielokrotnie. Świetny prozaik i poeta, alkoholik, bitnik i samotnik, hazardzista i erotoman, wreszcie krytyczny recenzent amerykańskiej rzeczywistości przemawia do mnie w sposób szczególny. Na początku dziwiło mnie to. Nie znajduje bowiem, może poza słabością do cygar i kobiet, żadnych cech, dzięki którym mógłbym się identyfikować z tym pisarzem. Szybko jednak zrozumiałem, że tak naprawdę zazdroszczę Bukowskiemu umiejętności twardej, bezkompromisowej i jakże trafnej oceny rzeczywistości.
Wykreowany przez niego Chinasky trafnie ocenia codzienność i godzi się z nią. Szybka ocena ludzi pozwala mu na świadome wpakowanie się w kłopoty lub te uniknięcie ich. Chinasky prowokuje je dla samej przyjemności udowodnienia swej wyższości nad innymi. Robi to jednak dyskretnie, raniąc tylko tych, którzy zasługują na mocnego kopa od życia.
Butelki wódki, Betty, Fay i teksańska nimfomanka, deszcz, upał, podła kawa, sortownia listów oraz przygłup, którem się wydaje, że jest najlepszym z pisarzy. Szefowie, rozstania z kobietami, wyścigi konne, wygrane. To codzienność Hanka, codzienność opisana językiem prostym i twardym.. Jedenaście lat życia pisarza, po upływie których postanowił zająć się tylko literaturą.
Butelki wódki, Betty, Fay i teksańska nimfomanka, deszcz, upał, podła kawa, sortownia listów oraz przygłup, którem się wydaje, że jest najlepszym z pisarzy. Szefowie, rozstania z kobietami, wyścigi konne, wygrane. To codzienność Hanka, codzienność opisana językiem prostym i twardym.. Jedenaście lat życia pisarza, po upływie których postanowił zająć się tylko literaturą.
Nie chcąc odbierać czytelnikom przyjemności, zapraszam ich do wzięcia wraz z Chinaskym torby listonosza, lub wejścia z nim do sortowni. Po takim wysiłku smakować im będzie z pewnością zimne piwko pite w objęciach Betty.
