Julia Fiedorczuk
Nieważkość
Julia Fiedorczuk Nieważkość Wydawnictwo Marginesy

Trzy kobiety wkraczają w kolejny dzień swego życia. Pozornie nic ich nie łączy, ich codzienność na pierwszy rzut oka wygląda różnie, jednak coś je łączy. I nie jest to tylko wspólne dzieciństwo w małej podwarszawskiej miejscowości.

REKLAMA
Przyznam, że dość nieufnie podchodzę do współczesnej prozy pisanej przez kobiety. Zbyt często bowiem, na granicy nadużycia, wplatają w treść swoich książek idee feminizmu, czyniąc je niestrawnymi. Miałem takie obawy, kiedy sięgałem po książkę Julii Fiedorczuk, na szczęście jednak w opowieści o trzech kobietach feminizmu praktycznie nie ma, są natomiast świetnie nakreślone trzy opowieści o poszukiwaniu sensu i celu życia, opowieści o nieustającym dorastaniu.
Zuzanna to pracownica agencji reklamowej, Helena pracuje jako sprzątaczka, Ewa zaś jest kloszardką. Każdy dzień tych kobiet przypomina ten poprzedni, codzienny kierat kształtuje ich życie, bez niego byłoby to życie chaotyczne i nieuporządkowane. Obowiązki wynikające z wykonywanej pracy przeplatane drobnymi przyjemnościami. W sumie tak żyje wielu z nas, rzadko uświadamiając sobie, że żyjemy od przyjemności do przyjemności, zaciskamy zęby, by dotrwać do kolejnego oddechu. Bylibyśmy zaskoczeni, gdybyśmy uświadomili sobie, że dokładnie tak samo żyje mężczyzna pijący tanie wino w krzakach za sklepem spożywczym.
W swej codzienności wracamy często do wspomnień. To samo robi Helena i Zuzanna. Dla Zuzanny wspomnienia oznaczają powrót do małego miasteczka, skąd wyjechała do wielkiego miasta, wspomnienia o lekcjach rysunku, które z nauką nie miały wiele wspólnego i pierwsze życiowe porażki, z których uciekała w picie wina i przypadkowy seks. Helena wspomina czasy, w których nie musiała martwić się o innych, które przeminęły wraz z pierwszą miłością. Wspomnienia te dopadają ją kiedy ma tę jedną chwilę dla siebie, kiedy może usiąść z kubkiem kawy i papierosem, delektując się zarówno smakiem używki, jak i samotnością. I tylko Ewa nie wspomina przemierzając miasto w poszukiwaniu schronienia i pieniędzy na alkohol, a ten brak wspomnień czyni ją szczęśliwszą od koleżanek z dzieciństwa.
Długo zastanawiałem się jak zakwalifikować książkę Julii Fiedorczuk. Nie jest to powieść feministyczna, bajka o sukcesie ani też powieść obyczajowa, nie jest to też chwytający za serce dramat. Co takiego więc chciała nam Autorka przekazać? Chyba każdy z nas będzie mieć odmienne wrażenia po lekturze. Sam odbieram „Nieważkość”, jako opowieść o samotności człowieka, który nie może liczyć na zrozumienie drugiego człowieka, jako rzecz o świadomym wybieraniu samotności, nawet tej w tłumie innych ludzi. Wreszcie książka ta jest opowieścią o ciągłym dorastaniu i poczuciu pustki. A wszystko to zostało opowiedziane po mistrzowsku. Bowiem Julia Fiedorczuk naprawdę umie opowiadać.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?