
To książka, której bohaterem jest Nowy Jork z czasów wielkiego kryzysu. Książka o mieście, którego każdy bohater może czuć się sfrustrowany i szczęśliwy jednocześnie….
REKLAMA
Rok 1930, Nowy Jork. Mimo Wielkiego Kryzysu, władze miasta decydują się wybudować Empire State Building, który ma górować ponad innymi drapaczami chmur. Dla wielu robotników to szansa, by utrzymać rodzinę i nie wylecieć na bruk.
Wśród nich jest Michael Briody, irlandzki emigrant, związany z IRĄ, uciekający przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości. Pracując przy budowie Empire State Building codziennie igra z losem, tak jak tysiące robotników ryzykuje swoje życie dla 80 dolarów tygodniowo. Ale i poznaje Grace Masterson, artystkę uwieczniającą rozwijający się Nowy Jork, która szybko podbija jego serce. Jednak to nie Grace decyduje o swoim losie – jej kochankiem jest Johny Farrell, mężczyzna mający wpływy w całym mieście.
Bohaterem tej powieści jest Nowy Jork. Czytelnik wraz z postaciami podąża po kolejnych dzielnicach miasta, odkrywając różne jego oblicza. Świetnym pomysłem było również danie głosu ludziom z różnych warstw społecznych, dzięki czemu obraz Nowego Jorku jest prawdziwszy – to spojrzenie zarówno ludzi z wyższych sfer, rządzących i tych, którzy do władczy dążą, jak i emigrantów, czy gangsterów. To daje wiele obrazów miasta – zarówno, jako biedne, pełne przestępczości (bystre oko zauważy wielokrotnie powtarzającą się nazwę „Gotham” ), jak prężnie się rozwijające za sprawą kolejnych inwestycji.
Realizm przebiegu budowy Empire State Building to duża zasługa autora, Thomasa Kelly’ego – wieloletniego pracownika przy budowie nowojorskiego metra, miłośnika architektury. Pisarz pomagał również przy kampanii Davida Dinkinsa na stanowisko burmistrza Nowego Jorku. Doświadczenia z obu prac przeniósł do swoich książek –„ Payback”, „The Rackets” czy właśnie „Imperium”.
Jako budowniczy i miłośnik architektury stworzył „Imperium” również jako pomnik tysięcy anonimowych robotników, którzy wybudowali Empire State Building będący do dziś chwała Nowego Jorku. To także hołd ku ludziom, którzy stracili życie wznosząc drapacz chmur.
„Imperium” to powieść wielowątkowa. Nie tylko ze względu na bohaterów, sprawiających, że na samym początku czytelnik się gubi – nawiasem mówiąc, później głos będzie miało jedynie troje postaci, co nieco ułatwi sprawę – ale też z powodu mnogości zdarzeń, czynników, zdarzeń. Każdy ma swój własny motyw, własną historię – nie zawsze opowiedzianą – dzięki czemu o bohaterach pobocznych czytelnik dowiaduje się dużo, co o Grace, Johnym i Michaelu.
Czytając „Imperium” miałam nieodmienne wrażenie, że to literacka wersja filmu „Cotton Club” – sama nazwa klubu pojawia się w powieści. Odczucie to tylko po części jest uzasadnione – pojawiają się podobne motywy, podobny nastrój i rozwiązania wątków. A jednak jest całkowicie różne od filmowego melodramatu.
„Imperium” to napisana z rozmachem powieść historyczna o tętniącym życiem mieście, gdzie ludzie zdobywali władzę i tracili fortuny. Gdzie toczyła się walka nowego ze starym, całkowicie różne od siebie kultury ścierały się ze sobą. To historia o cenie, którą trzeba było zapłacić za wolność, za marzenia oraz za możliwość rozpoczęcia nowego życia.
Marta Kraszewska
