Erich Maria Remarque
Kochaj bliźniego swego
Erich Maria Remarque Kochaj bliźniego swego Wydawnictwo Rebis

Przykazanie miłości wypowiedziane przez Chrystusa nabiera po lekturze tej książki zupełnie nowego znaczenia.

REKLAMA
Uchodźcy polityczni, ludzie pozbawieni ojczyzny i elementarnych praw. Ich chlebem powszednim jest bieda i upokorzenia. Nikt ich nie chce, wszystkim przeszkadzają. Przeżycie każdego dnia może ich kosztować uwięzienie i deportacje. Dla wszelkiej maści cwaniaków są wymarzoną ofiarą. Uchodźca nikomu się nie poskarży, bo i kto weźmie jego stronę? Tej bezduszności prawa i ludzi mogą oni przeciwstawić jedno- spryt i solidarność. Wbrew pozorom to bardzo dużo.
Akcja tej książki zaczyna się w Wiedniu. Tam los styka młodego Kerna z doświadczonym i nieco cynicznym Steinerem. Gdyby nie łaskawość wodza III Rzeszy mężczyźni ci nigdy by się nie spotkali. W Niemczech dzieliło ich wszystko-majątek, wiek, poglądy i doświadczenia życiowe. Niedola jednak zbliża ludzi i ujawnia ich prawdziwe ja. Dlatego ta dwójka szybko się zaprzyjaźnia, tym bardziej, że przyjaźń ta została zapoczątkowana w wiedeńskim areszcie deportacyjnym. Od tego dnia losy mężczyzn łączą się. Starszy wiekiem i doświadczeniem Steiner wprowadza swego młodszego kolegę w tajniki półlegalnego życia. Kibicuje mu również, kiedy Kern pozwala sobie na jedyny luksus młodego uchodźcy, jakim jest miłość.
Wybranka Kerna również uciekła z hitlerowskich Niemiec. Dziewczyna jest w nieco lepszej sytuacji niż obaj mężczyźni. Ma bowiem jeszcze ważne dokumenty. Może więc legalnie przemieszczać się po Austrii i całej Europie. Ważność tych dokumentów nie będzie jednak trwała wiecznie. Cała trójka, niezależnie od siebie, rozpoczyna wędrówkę po Europie. Ostatecznym celem ich podróży jest Paryż. Lata trzydzieste dobiegają jednak końca, Hitler zagarnął Austrię, podzielił i podporządkował sobie Czechosłowację, zawarł pakt z Mussolinim. Dla uchodźców staje się jasne, że w Europie brakuje dla nich miejsca. Sytuacja komplikuje się, gdy Steiner dostaje wiadomość z Niemiec.
Na pierwszy rzut oka „Kochaj bliźniego” jest inaczej opowiedzianą historią z „Łuku triumfalnego”. Steiner przypomina Ravika, mają te same doświadczenia, to samo zmęczenie życiem, obaj tak samo nienawidzą nazizmu. Analogie te nie są pozbawione sensu, Remarque bowiem w tych postaciach opisał samego siebie. Na tym jednak wszelkie podobieństwo się kończy. To zupełnie różne historie, zupełnie różne przesłania. O ile bowiem w „Łuku..” Autor każe swemu bohaterowi ponownie uwierzyć w miłość, o tyle w „Kochaj..” przesłanie to idzie o wiele dalej. Bohaterowie książki są stale kopani przez los, są traktowani przedmiotowo, ich wartość określa kawałek zadrukowanego papieru, czyli posiadany banknot i dokument tożsamości. Z takim doświadczeniem można stracić wiarę w człowieka. I Remarque z jednej strony każe nam czuć niechęć do ludzi, z drugiej wzrusza nam wzajemną bezinteresowną pomocą, jakiej doświadczają jego bohaterowie. Ta pomoc potrafi przywrócić wiarę w to, że człowiek brzmi dumnie.
Bowiem bliźnim, jak czytamy w Ewangelii św. Łukasza, jest ten, kto innym okazuje miłosierdzie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?