Philip Roth
Amerykańska sielanka
Philip Roth Amerykańska sielanka Wydawnictwo Literackie

Seymour „Szwed” Levov był wzorowym Amerykaninem. Przystojny, wysportowany biznesmen, głowa rodziny. Szwed był więc bardziej amerykański od niejednego WASP a. Jak jednak wyglądało rzeczywiste życie tego typowego Amerykanina? Na to pytanie stara się znaleźć odpowiedź Natan Zuckerman.

REKLAMA
Niektórzy ludzie są dziećmi szczęścia. Rodzi się taki ze srebrną łyżeczką w ustach iwiadomym jest, że czeka go wieczny sukces. Takim miał być właśnie Seymour Levov. Levov zawsze różnił się od swego otoczenia. Jego blond czupryna mola wprawić w zakłopotanie każdego zwolennika nordyckiej supremacji, sportowe sukcesy i wyniki w nauce zadowalały grono pedagogiczne, budowa ciała zapewniała przychylność szkolnych piękności, a gotowość do pomocy w firmie rodzinnej była błogosławieństwem rodziców. Już tylko to zdanie wywołuje chęć poszukiwania aureoli, która niewątpliwie musi zdobić tak szacowne czoło.
Dla Szweda było to jednak za mało. Młodzieniec zapragnął stać się prawdziwym Amerykaninem, takim, która walczył za swój kraj, posiada duży dom na wsi i żonę, byłą miss Ameryki lub choćby New Jersey. Nasz bohater wszystko to osiąga, nie rezygnując jednocześnie z wyznawanej religii i pracy w rodzinnej firmie. Szybko okazuje się, że to właśnie dzięki Szwedowi firma korzysta z powojennego prosperity i czyni go jednym z najbogatszych ludzi w okręgu. Pozornie więc Szwed osiągnął wszystko i powinien być szczęśliwy i tak właśni był postrzegany przez otoczenie. Czy było to jednak prawdziwe wrażenie? A może to tylko fasada, za którą kryje się wielka tragedia tego człowieka?
Cały świat Szweda runął jednego dnia. Tego dnia jego ukochana córka dokonuje zamachu bombowego, w którym ginie człowiek. Niewypowiedziane nigdy oskarżenie boli Szweda, który stara się zadowolić wszystkich. Chce naprawić, choćby symbolicznie, zbrodnię swego dziecka i utrzymać w całości swe wyreżyserowane życie. Nie zauważa jednak, że w tej grze musi zacząć grać nieco innymi kartami, musi więc przegrać, a jego klęska będzie go drogo kosztować. Do końca jednak nie przyjmuje do wiadomości okrutnej prawdy, że żył w ułudzie, a wszystko, co osiągnął było pasmem niekończącego się upokorzenia.
W Amerykańskiej sielance Roth przedstawia nam te samą opowieść, która zaczyna się w Newark a kończy się w gehennie na ziemi. To kolejne oskarżenie amerykańskiego mitu o szczęśliwym życiu. Życie Szweda Levova kończy się w momencie, w którym poznaje najokrutniejszą prawdę. Życie nie ma sensu, a on przepuścił je między palcami chcąc zadowolić wszystkich wokół siebie, zapominając o sobie.
Nie zamieniajmy naszego życia w pasmo obowiązku, nie przybierajmy pozy współczesnego Hioba, zdaje się nam mówić Roth. I ma facet rację.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?