R.A. Antonius
Czas beboka
R.A. Antonius Czas beboka wydawnictwo Muza

Zaczarować Polskę z okresu stalinizmu? Sama myśl o tym wywołuje ciarki na plecach. Baśniowość i magia jakoś nie pasuje do tamtych czasów. Były to czasy jednej słusznej myśli, dławienia wszystkiego, co odstępowało od przyjętej linii, czasy zbrodniczej dyktatury. A jednak można przedstawić je w sposób mniej martyrologiczny, a jednocześnie nie umniejszającego tragizm tamtych lat. Trzeba do tego pióra Ryszarda Antoniszczaka, skrywającego swą tożsamość pod pseudonimem Richarda A. Antoniusa.

REKLAMA
Przenieśmy się do Katowic z początku lat pięćdziesiątych. Jeszcze żyje Stalin, jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, by zmienić nazwę miasta, w którym prawie wszystko, co przywożeni w teczkach aktywiści partyjni zastają w domach, jest poniemieckie. Zajrzyjmy do jednego z komfortowych, jak na tamte czasy, mieszkań. Mieszka tam wrażliwy, obdarzony bogata wyobraźnią i empatią Adaś. Nad dzieciństwem Adasia wisi jednak widmo ideologii, która zapanowała nad umysłem jego ojca. Ojciec naszego bohatera jest partyjnym aktywistą, który zaprzedał swej nowej matce-partii swą duszę nie z oportunizmu, ale z głębokiej wiary w słuszność idei. Mężczyzna jest twardy i wymagający dla swej rodziny, a jego twarda konsekwencja dziś by była uznana za przemoc domową.
Najlepszy kolega Adasia nosi imię Wieor. Imię to, nienotowane w żadnym kalendarzu, jest skrótem od rewolucji październikowej. Ojciec Wieora jest w swojej ideologicznej poprawności konsekwentny, jego córka bowiem nosi imię Stalena. Jak widzimy, chłopiec od najmłodszych lat podlegał indoktrynacji, jednak nie o niej to pisze Antonius.
Czas beboka to książka o ucieczce od przaśnej rzeczywistości, a jedynym sposobem na to była ucieczka w świat marzeń. Wyobraźnia, czar starego mebla i opowieści ukochanej babci stały się zarzewiem historii o tajemniczych osobnikach, których celem była poprawa świata. Tajemnicza dwójka musiała więc unieszkodliwić radzieckiego marszałka, który przy poparciu następców Stalina, miał dążyć do wojny. Chłopiec obserwując ich działania, nieświadomie zaczyna im pomagać. Zadanie ułatwia mu tajemniczy cukierek…
Antonius napisał książkę, która nie epatuje martyrologią. Nie słychać w niej kości łamanych na UB, nie chłodzi nas zimnej wagonów jadących na Syberię, ani tez chłodu cel Rawicza, Mokotowa czy Wronek. Groza płynie zupełnie z czegoś innego. Czytelnika przeraża ślepa wiara ojca chłopca, intelektualisty, który pod koniec wojny zafascynował się komunizmem i stał się jego gorliwym akolitą. Swoisty terror jakim poddawał on rodzinę, musiał pozostawić trwały ślad na jego najbliższych. A jednak Autor nakreślił sylwetkę tego partyjnego aparatczyka w taki sposób, że czytelnik nie jest w stanie go potępić, a nawet uważa go za kogoś bardziej wartościowego niż jego partyjni towarzysze. Antonius wywołuje więc u czytelnika huśtawkę nastrojów, która jeszcze długo po zakończeniu lektury będzie niepokoić czytelnika.
I tylko możemy mieć pretensje do tych, którzy porównywali Czas beboka z twórczością Bułhakowa. Antonius wprawdzie ma świetne pióro, ale nie można go, pod tym względem, porównać z Twórcą Mistrza i Małgorzaty. A takie porównanie wzmaga oczekiwania...

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?