Hans Fallada
Człowiek z aspiracjami
Hans Fallada Człowiek z aspiracjami Wydawnictwo Sonia Draga

Uwielbiam prozę Hansa Fallady. Ten uzależniony od chyba wszystkich nałogów pisarz, stał się nałogiem dla mnie samego. Być może dlatego, że nie ocenia swoich bohaterów, pozwalając czytelnikowi wyrobić sobie o nich zdanie. Dlatego, kiedy usłyszałem, że na naszym rynku ukazała się jedna z pierwszych książek Fallady, dotąd nie tłumaczona, zrozumiałem, że muszę ją przeczytać.

REKLAMA
Hans Fallada lubi zaczynać swe książki mocnym akcentem. Człowiek z aspiracjami zaczyna się od pogrzebu pewnego majstra budowlanego. Jego szesnastoletni syn nie widzi dla siebie przyszłości w rodzinnym mieście, postanawia więc wyjechać do Berlina w poszukiwaniu bogactwa i niezależności. Karol, bo tak ma na imię nasz bohater, rusza w podróż mając kilka ubrań i dwieście marek. To niewiele, ale chłopiec jest pełen optymizmu.
Szesnastolatkowie mają to do siebie, że szybko się zaprzyjaźniają. To przywilej młodości, ludzie bardziej dojrzali są jednocześnie cyniczni i rzadziej wierzą w bezinteresowność innych ludzi. Ta otwartość na innych jest dla Karola największym skarbem. Dzięki niej bowiem zyskał dwójkę przyjaciół, Kallego i Rikę. To największy jego kapitał, drugim jest spryt i pomysłowość.
Karol znajduje niszę rynkową. Są to usługi przewozu bagaży przybywających do Berlina podróżnych. Interes idzie świetnie, pomysłowość i energia Karola w połączeniu z dobrodusznością Kallego przynosi nadspodziewane efekty. Przejściowe problemy związane z niekorzystnie podpisaną umową zostają szybko rozwiązane. Karol odkrywa w sobie umiejętność docierania do możnych ludzi, również z wykorzystaniem ich córek. Niech jednak nikt nie wyciąga z tej umiejętności fałszywych wniosków. To Karol Siebrecht, a nie nowy Georges Duroy,to nie zawodowy uwodziciel, ale chłopiec niewinny i opętany wizją bogactwa.
Sielanka zbudowana z przyjaźni trójki ludzi i ich wspólnej pracy przerywa wybuch wojny. Jak się możemy domyśleć, chłopcy muszą iść na front, a firma zostaje zlikwidowana. W trudnych, powojennych latach przywrócenie tego, co było wydaje się wręcz niemożliwe, tym bardziej, że i nasza trójka przyjaciół się zmieniła. Karol chce wierzyć, że kocha Rikę, jednak to tylko miraż, oboje mają inne pragnienia i tak naprawdę przestali się rozumieć. Odejście Karola jest tylko kwestią czasu, a uwolniony Karol może znowu podbijać Berlin. I znowu chłopiec może liczyć na swoją pomysłowość, tym bardziej, że znowu ma dla kogo zdobywać majątek. Jednak szybko okazuje się znowu, że oczekiwania jego i jego nowej wybranki zaczynają iść w różne strony. I kiedy zaczynamy podejrzewać, że znowu dojdzie do małej sercowej tragedii na jego drodze stają znowu Rika i Kalli, a to z czym przychodzą do Karola, zaskoczy każdego czytelnika.
Fallada napisał książkę o chorobliwej ambicji, o człowieku, który stale musi udowodnić wszystkim, łącznie z samym sobą, że nie jest gorszy od nikogo. Ambicja ta potrafi zniszczyć zarówno Karola, jak i jego otoczenie, uniemożliwia bowiem wyważenia tego, co jest w życiu ważne. I tę książkę można by polecić dzisiejszym pracoholikom. Nie każdy bowiem będzie mieć tak wyrozumiałych najbliższych jak Karol Siebrecht.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?