
O przyjaźni decyduje często chwila szczerości dwojga ludzi. To właśnie w takiej chwili okazuje się, czy dwoje ludzi pasuje do siebie na tyle, by połączyła ich ta właśnie więź.
REKLAMA
Kiedy młodziutki Plinio Apuleyo Mendoza uznał jeden z rozdziałów debiutanckiej książki Gabriela Garcii Marqueza za zbędny dla całej powieści, ryzykował wiele. Krewki mieszkaniec wybrzeża Kolumbii mógł się poczuć dotknięty uwagą niewiele młodszego od siebie chłopaka. Uznał jednak, że jego rozmówca rozumie lepiej niż inni jego prozę i od tego dnia Plinio stał się nie tylko przyjacielem, ale i pierwszym czytelnikiem tego, co wyszło spod pióra przyszłego Noblisty.
Czy dwójka ludzi o różnych temperamentach może mieć prawie identyczny pogląd na życie? Przypadek Plinio i Gabo zdaje się tego dowodzić. Obaj zafascynowali się kubańską rewolucją, obaj oddali w służbę Castro swoje talenty, obaj też jednocześnie i z tych samych powodów z tej służby zrezygnowali. W dodatku obaj zrezygnowali z jakże kuszącej roli skruszonych kastrystów odcinających kupony od wspomnień i negacji dawnych ideałów. Zaiste postawa godna szacunku, zważywszy, iż zapłacili za nią cenę dość wysoką. Powszechny ostracyzm mógł zniszczyć każdego człowieka pióra.
Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Gabo nie mogąc zarabiać jako dziennikarz pisze książkę, która tkwi w nim od lat. Wie, że efekt jego pracy może wywindować go na piedestał, może też go pogrążyć. Efekt jego pracy to „Sto lat samotności”, jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Brzmi to jak ironia losu, ale to właśnie Castro i histeria po Zatoce Świń, umożliwiły nam smakowanie tej książki. Jeśli więc przyjmiemy, że zawdzięczamy Castro takie doznania literackie, to musimy przyjąć, że teorii o wpływie jednostki na losy świata jednak jest słuszna.
Pisarze tacy jak Marquez traktowani są zazwyczaj pomnikowo. Dzięki Plinio widzimy Marqueza w momentach, kiedy zmęczony odkładał pióro i stawał się zwykłym człowiekiem, takim jak każdy z nas. Wspomnienie Plinio o Marquezie nie jest hagiografią, ale pełnym sympatii i uwielbienia wspomnieniem o przyjacielu. Poszukiwacze tanich sensacji będą pewnie zawiedzeni, nie znajdą bowiem wielkich sporów, sensacyjnych zdrad czy zazdrości jednego pisarza o powodzenie drugiego.
Może więc właśnie dlatego jestem aż tak oczarowany tą książką?
