
Lubię czytać napisane z humorem felietony. Igo Zalewski nie jest wprawdzie „z mojej bajki”, ale, że facet jest inteligentny, dowcipny, umiarkowanie złośliwy i jak zaznaczył w tytule, w felietonach nie ma słowa o polityce, postanowiłem zaryzykować.
REKLAMA
Ostatnio wiele spotkań towarzyskich zdominowały dyskusje polityczne, polityka z kolei wzbudza emocje, które niestety uniemożliwiają statystycznemu Polakowi spokojna i wyważoną dyskusję. Jak więc tu żyć, jak powiada klasyk? Otóż należy unikać tego tematu, a wtedy nawet Igor Zalewski stanie się strawnym publicystą. Tyle jest przecież pięknych tematów.
Nie bylibyśmy jednak Polakami, gdybyśmy w swoich rozmowach nie narzekali. A jest na co. Kobiety i ich dwuznaczny stosunek do napojów alkoholowych, dzieci, które nas często starają się terroryzować, telewizja, która wpycha nam do głów sieczkę i zmora życiowa Autora, czyli Zbigniew Hołdys. Obok tych niewątpliwie ważnych kwestii, Zalewski zmusza czytelnika do refleksji na temat sportu i utrzymania równowagi psychicznej i fizycznej. A przepis na nią jest prosty : należy szanować swe zdrowie. Jemy i pijemy z wyłączonym telewizorem, program informacyjny pozbawi nas pełnej radości z rozkoszy stołu, a może też uniemożliwić nam skorzystanie z przyjemności łoża.
Unikajmy więc telewizji, ufajmy własnemu organizmowi i własnym apetytom, cieszmy się życiem rodzinnym i bądźmy pobłażliwi dla kobiet. W sumie niezła odpowiedź na pytanie „jak żyć?”, gdyby jeszcze tylko Igor Zalewski ujawnił, dlaczego tak nie lubi Hołdysa?
