Louisa Young
Wciąż czekam
Louisa Young Wciąż czekam Prószyński i S-ka

Rozejm w Compiegne kończy Pierwszą Wojnę Światową. Z frontu wracają tysiące żołnierzy okaleczonych fizycznie lub psychicznie, próbują odnaleźć się w nowym świecie. Dla nich powrót do codzienności może się okazać trudniejszym zadaniem.

REKLAMA
„Wciąż czekam” Louisy Young to luźna kontynuacja „Kochanie, chcę ci powiedzieć”. Do domu wrócili już Riley Purfoy i Peter Locke i choć od zakończenia walk minęło już sześć miesięcy, w ich myślach nadal rozgrywają się bitwy. Obaj okaleczeni przez piekło wojny, starają się ułożyć sobie życie. Jednak mimo tych prób, coraz bardziej oddalają się od swych ukochanych.
Ślub Riley’a z jego ukochaną Nadine pogłębia przepaść pomiędzy nimi, zaś odniesione przez niego rany coraz bardziej izolują go od świata. Z kolei małżeństwo Petera i Julie mierzy się z demonami ich obojga, a obecność małego synka komplikuje mocniej ich relacje.
Okładka i reklama „Wciąż czekam” może zwieść czytelnika. Mimo skojarzeń ze Sparksem i szeregiem lekkich i naiwnych romansów, powieść Louisy Young jest o wiele dojrzalsza. To melodramat niezwykle poetycko napisany, który wymyka się schematom. Tu nie ma oczywistych rozwiązań, co jest miłym odświeżeniem po setkach książek praktycznie o tym samym. Zarówno fabuła, jak i bohaterowie, choć znajomi, to zaskakujący swoimi decyzjami i krokami.
Wydawać by się mogło, że podpisanie rozejmu w Compiegne, zakończyło długie pasmo tragedii. Że dla wracających z pola bitwy żołnierzy, pokój będzie wybawieniem. Nikt jednak nie pamięta, że wojna stała się dla walczących mężczyzn okresem, który na zawsze zmienił ich życie. Że powrót do codzienności wcale nie okaże się tak prostym zadaniem, a brak wsparcia i zrozumienia ze strony ludzi jedynie może wszystko utrudnić.
Dramat „Wciąż czekam” nie wynika ze źle ulokowanych uczuć czy niemożności bycia razem – to w końcu nie powieść Sparksa. To tragedia, która rozpoczęła się od nieumiejętności rozmawiania ze sobą. O tym jak słowa, a właściwie ich brak, może być największą przeszkodą pomiędzy ludźmi. Ten dramat sprawia, że człowiek nie potrafi porozumieć się z drugim. Nie umiejąc dobrać właściwych słów, milczą tworząc mur, który rozdziela ich na zawsze.
To również świetnie opisany problem alkoholizmu i traumy wojennej. Napisany z niezwykłym zrozumieniem, pokazujący obie strony medalu – tych, którzy cierpią i tych, którzy są niemymi obserwatorami zmagań bliskich. Ciekawym pomysłem było nawiązanie do Homera – porównania I Wojny Światowej z walkami o Troję czy przedstawienie powrotu żołnierzy jako tułaczki Odysa. To sprawia, że historia zarówno byłych żołnierzy, jak i cywilów staje się jeszcze bardziej dramatyczna.
„Wciąż czekam” to liryczna opowieść o nieumiejętności porozumiewania się ludzi pomiędzy sobą. O tym jak strach i wspomnienia dopadają człowieka, paraliżując go całkowicie. Może nie jest to lekka powieść, którą można czytać do poduszki czy do relaksu, ale wyróżnia się spośród reszty. A po skończonej lekturze na długo pozostaje w pamięci.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?