
Czy można opowiedzieć o totalitaryzmie opisując losy dwojga różnych ludzi? Książka Mrok i mgła dowodzi, że jest to wykonalne.
REKLAMA
Siedemnastoletnia Sonia może się uważać za dziecko szczęścia. Ładna, zdolna i inteligentna dorasta w domu beneficjentów systemu komunistycznego. Jej życie było z góry ustalone. Komsomoł, partia, studia, kariera zawodowa podparta znajomościami rodziców i tzw. dobrym proletariackim urodzeniem. Niestety, w losy dziewczynki ingeruje polityka. Oto bowiem przywódca komunistycznej partii, Józef Stalin chce umocnić swą władzę, musi więc usunąć swoich realnych i wyimaginowanych konkurentów. Wśród nich jest ojciec Soni.....
Lata wielkiego terroru zaważyły na losach dziewczyny. Początkowo pozostaje idealistyczną komunistką, uczestniczy nawet w polowaniu na czarownice wyrzekając się własnych rodziców. Gardzi sobą, ale zostaje przekonana, że czasy czerni i bieli minęły zastąpione czasami wyborów różnych odcieni szarości. Każdy dzień przynosi dziewczynie kolejne rozczarowania, pozbywa się swoich ideałów, choć dalej odstawia grę pozorów. Jawna z nich rezygnacja oznacza bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo. Nadchodzi jednak dzień, w którym dziewczyna staje przed tym, co nieuniknione.
Nie chcąc zdradzać czytelnikom wszystkich wątków powieści Turschmida muszę w tym momencie przerwać opisywanie jej treści. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie napisał kilku słów o wrażeniach i przemyśleniach z lektury. Otóż Turschmid dowodzi, że każda idea może zostać wypaczona przez zwykłych ludzi. Tam, gdzie struktura społeczna pokrywa się ze strukturą silnie scentralizowanej organizacji powstają wymarzone wręcz warunki do powstawania dyktatury. Do głosu bowiem dochodzą radykalne jednostki. Brak skrupułów, narzucanie własnej wizji świata, obrzucanie błotem konkurentów, sterowanie i manipulacja ludźmi, wreszcie posługiwanie się prowokacją i aparatem terroru. To najlepsza droga do opanowania myśli ludzi. Radykał bowiem nie tylko zastrasza społeczeństwo, ale pretenduje też do roli jego jedynie słusznego przedstawiciela narzucając jednocześnie przekonanie, że każdy, kto myśli inaczej jest wrogiem, sterowanym dodatkowo przez obce służby. W tym momencie każdy, kto myśli inaczej niż wódz zostaje odhumanizowany w oczach ogółu i nikt nie stanie w jego obronie. Następuje system tworzenia wrogów, a wrogiem może stać się każdy, kto choćby na chwilę odejdzie od przyjętej ortodoksji. W tym właśnie momencie następuje początek destrukcji więzi międzyludzkich, brak zaufania czy poczucia wspólnoty. Kończy się nowoczesny naród, zdolny do podejmowania wysiłków dla dobra wspólnego, powstaje zaś grupa niewolników przekazujących swoje lęki i poddaństwo przyszłym pokoleniom pozbawiając je na wiele lat umiejętności decydowania o sobie. Potomkowie tamtych niewolników wolni nie będą, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie nimi manipulować i tworzyć z nich bezmyślne zombie.
I przed tym powinniśmy się chronić.
