Charles Bukowski
Z szynką raz
Charles Bukowski Z szynką raz Noir sur blanc

Dzieciństwo. Każdy z nas zapamiętuje je jako czas pełny szczęścia. Bywa, że w naszej świadomości pozostaje jakieś bolesne wspomnienie dotyczące wydarzenia, którego nie pamiętamy, było bowiem na tyle błahe, że nie pozostawiło w nas żadnego śladu. Mieliśmy bowiem szczęście, a jak wielkie, przekonamy się czytając opowiadania Charlesa Bukowskiego.

REKLAMA
Przyznam się, że po Bukowskiego sięgam kiedy otaczająca rzeczywistość zaczyna mnie dołować. Zdaję sobie sprawę, iż przyjemność płynąca z czytania o problemach drugiego człowieka nie świadczy zbyt dobrze o mnie, jednak jest to ode mnie niezależne i muszę to przyjąć jako jedną z nielicznych moich wad. Pociesza mnie jednak to, że te opowiadania czytałem ze łzami w oczach. Jakoś nie potrafię znieść świadomości, że można komuś zepsuć nie tylko dzieciństwo, ale i całe życie.
Ojciec sadysta, mający wielkie aspiracje, wyżywa się na najbliższej rodzinie. Matka nie potrafi się przeciwstawić przemocy domowej. Otoczenie, które nie akceptuje urodzonego w Niemczech chłopca. Niełatwe początki prawda? A dalej będzie jeszcze gorzej. Konieczność wywalczania sobie akceptacji pięściami, poszukiwanie prawdziwej przyjaźni, znoszenie razów zadawanych pasem do ostrzenia brzytwy. Wreszcie pierwsze próby pisarskie i narastająca świadomość wyobcowania. Wszystko to opisane w skąpy sposób, jakby autor chciał wyrazić swoje wspomnienia jak najmniejszą ilością słów, jakby chciał skończyć kolejny rozdział i uczcić to puszką budweisera. To ten niepowtarzalny styl wyrażania najbardziej bolesnych przeżyć bez wyrażania emocji, jakby autor pisał kimś zupełnie innym, to jest właśnie to, co w prozie Bukowskiego cenimy chyba najbardziej. Ten sposób pisania powoduje, że nawet nieco szmirowate opowiadanie czytamy z wyraźną przyjemnością, bez względu na wulgaryzmy językowe. Któż bowiem z nas nigdy nie zaklął?
I właśnie od „Z szynką raz” należałoby zacząć przygodę z Bukowskim.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?