Irit Amiel
Życie-tytuł tymczasowy
Irit Amiel Życie-tytuł tymczasowy Czuły barbarzyńca

Czasami książka sama wybiera sobie czytelnika, nawet jeśli ten wzbrania się początkowo przed jej lekturą. Kiedy jednak czytelnik otwiera ją, zaczyna rozumieć, że napisana była również dla niego i zaczyna żałować, że nie przeczytał jej wcześniej. Tego właśnie doświadczyłem po lekturze autobiograficznej książki Irit Amiel.

REKLAMA
Irit Amiel jest niezwykłą osobą. Częstochowianka z urodzenia, Izraelka z wyboru, Ocalona z Zagłady, poetka i tłumaczka. Jej przygoda z literaturą zaczęła się bardzo późno, debiutowała bowiem w 1994 roku. Nie było to jednak wynikiem znudzenia bezczynnością emerytki, ale stopniowe dojrzewanie do tego, by przekazać życiowe doświadczenia innym ludziom.
Nietrudno się domyślić, że właśnie doświadczenie Zagłady zdominowało twórczość Poetki. Refleksje nad doświadczeniami dzieciństwa, tłumione prozą życia musiały w końcu nastąpić i zaowocować poezją i przypadek Irit Amiel nie jest odosobniony, wielu cenionych izraelskich poetów i prozaików polskiego pochodzenia, czekało na to, by wyrazić refleksje nad swoim życiem do emerytury. Jednym z nich był, recenzowany już na tym blogu, Jonathan Barkai, czy prozaiczka Irit Kuper.
Narracje autobiografii utrzymywane są zazwyczaj w pierwszej osobie. Zabieg ten ma stworzyć klimat opowieści, co z kolei powoduje intymną relację między autorem a czytelnikiem. Irit Amiel poszła nieco inną drogą. Narracja książki utrzymana jest w konwencji monologu, którego odbiorcą jest sama Autorka, co z kolei stawia czytelnika w pozycji przypadkowego słuchacza. Pozornie jest to niekomfortowe dla czytającego, jednakże autorka zamysłem tym daje czytelnikowi prawo wyboru. „Wiem, że piszę o trudnych czasach, wiem, że czytając możesz poczuć dyskomfort, a nawet zażenowanie. To nie Twoja wina, że korzystasz z przywileju późnego urodzenia. Nie sprawisz mi jednak przykrości, jeśli odłożysz ją na jakiś czas lub porzucisz na zawsze”, zdaje się mówić sama Autorka, wiedząc też, że wielu czytelników może być znudzonych zawartymi w niej tematami.
Trudno jest jednak oderwać się od tej lektury. Pozornie jest to jedna z wielu książek o czasach Zagłady, których konstrukcja wydaje się być sztampowa : szczęśliwe czasy przed 1 września 1939 roku, tragedia związana z utratą najbliższych, walka o przetrwanie i wreszcie próba ułożenia sobie życia już po wojnie. Wrażenie to nie jest jednak do końca prawdziwe. Wspólnota doświadczeń, mimo wielu podobnych przeżyć, jest pozorna. Każda walka o przetrwanie była różna, na każdym bowiem kroku czyhało żyjących w getcie, czy ukrywających się na aryjskiej stronie śmiertelne niebezpieczeństwo, a ocalenie było często kwestią przypadku. Tak więc, jeśli nawet przeczytaliśmy dwieście relacji Ocalonych, książka Amiel nas nie znudzi.
Wyjście z częstochowskiego getta, ukrywanie się w Warszawie, utrata rodziców i poczucie samotności. Wreszcie wyzwolenie, fascynacja ideą syjonizmu, pobyt w cypryjskim obozie internowania, praca w kibucu, wreszcie wielka życiowa miłość i szczęśliwe, mimo tragicznej przeszłości, życie. Wszystko to opisane bez patosu czy podkreślania martyrologii, bez epatowania tragizmem, choć, jak można się domyślać, w czasie pisania tej książki, na karty rękopisu spaść musiała niejedna łza. Autorka relacjonując swoje życie nie oskarża, przedstawiając jednocześnie swoje życie takim, jakim je zapamiętała. Polski czytelnik pewnie poczuje w czasie lektury dyskomfort czytając o szmalcownikach czy prośbie kobiety, u której Poetka się ukrywała, o dyskrecję, o to by nikomu nie mówić o jej bohaterskim czynie. Doprawdy to ostatnie niezbyt dobrze świadczy o nastawieniu Polaków wobec tych, z których winniśmy być dumni.
Chciało by się zakończyć refleksje nad „Życiem..” słowami „życie trudne, lecz nie nudne”. Przekonany jednak jestem, iż sama Irit Amiel, dałaby wiele, by jej życie było bardziej nudne i typowe, by dorastać w rodzinnej Częstochowie, uczyć się, założyć rodzinę i w każdy piątkowy wieczór odwiedzać rodziców. Historia jednak zadecydowała inaczej, więc i ja powinienem napisać, że ta książka jest o życiu i szczęściu wbrew wszystkiemu, co złe.
A to już wielkie zwycięstwo.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?