
Ma pięć lat. Osiem, szesnaście, dwadzieścia. Jej historia przyspiesza, zwalnia. Zatrzymuje się, obserwuje. Chłonie chwile, zapisuje je w pamięci. Bo to właśnie „Te chwile”. Te, które zmieniły jej życie.
REKLAMA
„Ona” to bezimienna bohaterka. Za pomocą chwil, drobnych momentów, powoli odsłania swoje życie – począwszy od dzieciństwa w strachu przed cieniem ojca, poprzez dorastanie i popełniane kolejnych błędów, aż po stanięcie na szczycie sławy. Jej historia to zlepek zdarzeń – kilku tych, z których jest dumna i całej góry chwil, które najchętniej wymazałaby z pamięci.
Ona nie pasuje do ram bycia kobietą w swej epoce. Próbuje udawać, przypominać choć trochę wizerunek stworzony przez społeczeństwo, jednak prawdziwe „ja”, stłumione w jej wnętrzu emocje sprawiają, że ciągle odstaje od reszty rówieśników. Sprzeczne uczucia – miłość i nienawiść, strach i buta przelewają się na papier, jedyne miejsce gdzie jest najszczersza, a zarazem najbardziej przecząca sobie, istocie, o której myśli, że nią jest.
„Te chwile” to zderzanie się ze sobą Jej życia. Marzenia nastolatki i sielanka życia małżeńskiego kontrastują się z lękami młodej matki i strachem przed otrzymaniem kolejnego ciosu. Ta karuzela chwil dobrych i tych złych przeplata się, a przez nagłe zmiany nastrojów i uczuć tym bardziej docierają do czytelnika, wywołując ogromne wrażenie.
Stoję pod drzwiami
wszystkie chwile
godziny nie są moje
wszystko jest nierzeczywiste
ludzie mnie mijają
biorę się w garść
pukam
i wchodzę
do świata, w którym nikt
nie zna nikogo
wszystkie chwile
godziny nie są moje
wszystko jest nierzeczywiste
ludzie mnie mijają
biorę się w garść
pukam
i wchodzę
do świata, w którym nikt
nie zna nikogo
Herbjørg Wassmo po wspaniałym „Stuleciu” kontynuuje „Tymi chwilami” swoją historię. Ta autobiograficzna powieść jest jednak mocniej skoncentrowana na samej autorce i jej przeżyciach, mniej zaś na życiu jej matki, babki i prababki . Prócz własnej historii „Tymi chwilami” udowadnia, że kobiety nadal muszą przez życie przebijać się łokciami, aby cokolwiek osiągnąć, narażone tym samym na odrzucenie i wyśmianie przez społeczeństwo.
Z niezwykłą wrażliwością Wassmo powoli snuje swą powieść. Niedopowiadając, każe domyślać się czytelnikowi prawdziwego sensu słów z pozoru niewinnych. Ta zdolność do pięknego i niewinnego opowiadania o sprawach najtrudniejszych sprawia, że książkę czyta się niczym poezję, jak najpiękniejszą muzykę, doskonale zagraną. Mimo owej delikatności „Te chwile” są również dogłębnie szczere – Herbjørg Wassmo nie wybiela historii, słowami zaś wbija w fotel.
Marta Kraszewska
