Sygmunt Stein
Moja wojna w Hiszpanii
Brygady międzynarodowe-koniec mitu
Sygmunt Stein Moja wojna w Hiszpanii Brygady międzynarodowe-koniec mitu Wydawnictwo Literackie

Wojna domowa w Hiszpanii długo będzie jeszcze rozpalać wyobraźnię historyków. Obok dokumentów o bezspornej wartości pojawia się wiele relacji szeregowych uczestników walk, zawierających, obok opisów rzeczywistych wydarzeń, subiektywną ocenę wydarzeń. Okraszone plotkami i konfabulacjami, przedstawiane są jako odkrycia kończące mity. Do takich właśnie książek należy relacja Sygmunta Steina.

REKLAMA
Sygmunta Steina wieść o wybuchu wojny domowej w Hiszpanii zastała w Czechosłowacji. Komunista z przekonań dostrzegł w niej szansę na uwolnienie się od wewnątrzpartyjnych rozgrywek, które toczyły międzynarodówkę komunistyczną w pierwszych latach poprzedzających czasy wielkiego terroru. Mimo fizycznej słabości i stan zdrowia, widział on siebie walczącego na pierwszej linii frontu. Jego talenty organizatorskie miały się jednak przydać gdzie indziej. Trafił on do aparatu propagandy, zaś na pierwszej linii znalazł się po zmianach, jakie szybko nastąpiły w brygadach międzynarodowych. Po latach krytycznie ocenia organizację walk, swoich towarzyszy i nastrój jaki panował w Brygadach i samej Hiszpanii. Czy przedstawiany przez niego obraz jest jednak prawdziwy?
Książka Steina jest jedną z wielu pisanych po latach relacji, jakie miałem okazję przeczytać. Relacje mające charakter rozliczenia z przeszłością przyjmuję z dużą dozą ostrożności. Obok idealizowania siebie w przeszłości, zawiedzeni swymi wyborami, spisujący wspomnienia opisują swoje otoczenia jak porzucone i skrzywdzone kochanki. Gotowi są przypisać całe zło świata tym, którzy ich zawiedli, nie zauważając, że w czynieniu zła tego brali udział. Takie nastawienie widać w przekazie Steina. On, uczciwy komunista, wchodzi miedzy wrednych stalinistów, ludzi pozbawionych skrupułów i moralności, a kiedy nie jest już w stanie znieść otaczającej go obłudy, zgłasza się do walki na pierwszej linii. Piękny obraz, ale za bardzo przypominający postawy „zawiedzionych komunizmem” ludzi, którzy stali się zaciekłymi antykomunistami w chwili, gdy zostali pozbawieni pozycji i przywilejów. Powiedzmy sobie szczerze- Stein tworzył system, który w konsekwencji pozbawił go pozycji, złudzeń i celów życiowych. W tym momencie, Stein, agent sowiecki, stał się człowiekiem lewicy, zwalczającym bolszewizm.
W swojej krytyce Stein dociera do granic śmieszności. Wbrew zachowanym dokumentom, umniejsza znaczenie radzieckiej pomocy dla walczącej Hiszpanii, sprowadzając pomoc ZSRR do przekazania zdezelowanej i przestarzałej broni oraz do wysłania agentów bezpieki, który mieli rozprawiać się z przeciwnikami politycznymi. Wszyscy wiemy, że Stalin nie darzył sympatią rządy republikańskie, jednak jego działania podyktowane były względami praktycznymi. Gdzie indziej mógł on sprawdzić wartość bojową uzbrojenia radzieckiego i porównać je z uzbrojeniem niemieckim? Gdzie mógł otrzymać doświadczenia wojenne, które zaowocowały decyzją o wycofaniu czołgów T26 i podjęciu prac, których efektem był słynny T34? A może zdobyte na republikanach czołgi T26, wystawiane we frankistowskich muzeach do lat 50 tych były mirażem? Czy świetle tym inne rewelacje Steina odpowiadają rzeczywistości?
Nie znaczy to oczywiście, że książka ta jest bezwartościowa. Jeżeli odrzucimy żałosne próby wybielenia własnej osoby, demonizowanie niektórych działaczy komunistycznych i konfabulacje otrzymamy obraz podobny do tego, jaki otrzymaliśmy choćby w „W hołdzie Katalonii” Orwella, a to, w moich ustach spory komplement. Dodatkowo otrzymamy nazwiska wielu zapomnianych przez historię, działaczy przedwojennego ruchu komunistycznego. A to już stanowić może podstawę do dalszych poszukiwań zapomnianych epizodów polskiej historii.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?