Andreas Staikos
Niebezpieczne związki kulinarne
Andreas Staikos Niebezpieczne związki kulinarne Wydawnictwo Książkowe klimaty

Każdy Grek ceni sobie filozofię oraz rozkosze łoża i stołu. O ile jednak filozofować można w samotności, o tyle do pozostałych przyjemności niezbędny jest partner o podobnych upodobaniach.

REKLAMA
Dimitri i Damokles są sąsiadami. Obaj świetnie gotują i spotykają się z tą samą kobietą. Nana jest znudzoną mężatką stęsknioną odmiany w łóżku i przy stole. Kochanka zadowala ich, aż do dnia, kiedy dowiadują się o swoim istnieniu. Od tego momentu ich życie zamienia się w rywalizację.
Każdy z nas przyzna, że to dość błahy scenariusz. Femme fatale, zdradzany mąż i dwóch kochanków. Całość mogłoby przypominać romansidło w stylu harlequina, gdyby nie to, że to nie miłość, ani nawet rywalizacja jest w tej książce najważniejsza. Andreas Staikos ledwie nakreślił relacje międzyludzkie, samej kobiecie nie poświęcił zbyt wiele uwagi. Wiemy, że Nana paliła papierosy, była ładną, choć bliżej nieopisaną kobietą, miała charakter egocentryczny i starała się spijać samą śmietankę życia. Również obaj panowie nie zostali nam bliżej przedstawieni. Tak naprawdę nie wiemy w jakim są wieku i czym się zajmują. Nie znamy ich pasji poza gotowaniem dla Nany. Bo to właśnie gotowanie jest w tej książce najważniejsze. Dla naszych bohaterów jest ono sensem życia, orężem we współzawodnictwie, a sam posiłek jest elementem gry wstępnej.
Obaj nasi panowie starają się zewrzeć szyki. Są uzależnieni od Nany, która bawi się ich uczuciami. Nie wychodzi im to za bardzo, postanawiają więc rozstrzygnąć sprawę pojedynkiem. Orężem w tym atawistycznym rozwiązaniem jest przyrządzona przez nich potrawa. Ostateczny wybór Nany zaskoczy każdego czytelnika.
Sama fabuła nie jest zaskakująca, a akcja też nie powala czytelnika na nogi. Dlaczego więc sięgamy po tę książkę? Nieco niedbałe przybliżenie nam bohaterów zasługuje na zastanowienie. W rzeczywistości bowiem Autor kpi z wszelkiego rodzaju związków damsko męskich. Nie jest w nich istotne o kogo zabiegamy, nie jest też istotny aspekt seksualny, ważny jest dla autora sposób uwodzenia. I nim dla naszych bohaterów są wyszukane posiłki. Czasochłonne i pracochłonne wymagają wiele staranności, znacznie większej niż wybór kwiatów czy drobnych upominków. W samej książce chodzi właśnie o tę kuchnię i jeśli pominiemy samą akcję otrzymamy krótką książkę kucharską, wyszukaną, dla smakoszy i hedonistów. Każdy rozdział kończy się podaniem przepisów kulinarnych, których nie polecam czytać, jeśli w ciągu najbliższego kwadransa nie czeka nas posiłek. Już pierwsze cztery przepisy spowodują bowiem zwiększenie kwasów trawiennych, a pozostałe zmuszą nas do zapomnienia o dobrych manierach przy stole.
A przecież kuchnia, jak i książka powinny nam sprawiać przyjemność. Nieprawdaż?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?