Jerzy Pilch
Zuza albo czas oddalenia
Jerzy Pilch Zuza albo czas oddalenia Wydawnictwo Literackie

O oczach kurew traktat mógłbym napisać. O ich jadowicie jasnych oczach. Białe oczy kilerek i snajperek. Dlaczego sprzedajne laski mają jasne oczy?

REKLAMA
Gdybym otrzymał zadanie wyszukania motta do tej książki, polecałbym umieszczenie zdania z boskiego Marqueza : „W seksie szukamy pociechy, gdy cierpimy na niedostatek miłości.” Bohater cierpi bowiem na wielki niedostatek miłości. Tak wielki, że nieco niewłaściwie lokuje swe uczucia….
Romans schorowanego intelektualisty z młodziutką, sprzedajną kobietą. Temat stary jak świat i nieco wyświechtany postanowił odnowić mistrz autoironii, Jerzy Pilch. Czy można powiedzieć na ten temat coś nowego? Wszak temat fascynacji starszych panów młodym ciałem obecny był już w biblijnej opowieści o Zuzannie i starcach, tematem tym zajmował się Nabokov i Frisch, a przed romansem z młodym ciałem, które cenę swą ma przestrzegali Brassens i Hanoch Levin. Jeśli dodamy niezliczone moralitety i tragedie w stylu opowieści o bohaterkach Gojawiczyńskiej i Kuprina otrzymamy dość bogaty zbiór fabuł.
Po Pilchu trudno się spodziewać by napisał ocierający się o kicz moralitet, dlatego z pewną niecierpliwością sięgnąłem po „Zuzę”. Szybka, dość niecierpliwa lektura zaowocowała rozczarowaniem. Jestem zadeklarowanym fanem Pilcha, znam na pamięć całe strony z Bezpowrotnie utraconej leworęczności, Wielu demonów czy Pod mocnym aniołem, dlatego też wymagam od niego znacznie więcej niż od innych prozaików. Nic więc dziwnego, że nie mogę znieść myśli, iż „Zuzą..” mój ulubiony Autor odcina kupony od ciężko zapracowanej wielkości.
Przejdźmy jednak do samej książki. Oto w jednym z domów na Hożej odnaleziony został, w lewym bucie narciarskim, rękopis starszego pana, opowieść o jego miłosnej przygodzie u schyłku życia. Mężczyzna, który pozostawił za sobą trzy nieudane małżeństwa i całkiem sporą ilość miłośnych przygód, nagle traci głowę. Silikon i skalpel wymodelowały ciało dziewczyny na tyle, że nawet taki stary lis zapomniał o ostrożności. Niezauważalnie układ klient-prostytutka zamienia się w nieco dziwny związek. Tych dwoje łączy tak naprawdę tylko seks i nie jest tak do końca pewne, czy oboje czerpią z niego równą przyjemność. Poza łóżkiem tych dwoje praktycznie nie ma ze sobą wspólnego, jednak choroba odbiera zdolność podejmowania trudnych decyzji, zaś starość do nich zniechęca. Cały zaś romans okraszony jest wspomnieniami kobiet, które los postawił na drodze narratora. Jednym słowem opowieść bez początku i końca, którą ratuje tylko barwny język Autora. Ale czy sam język wystarczy, by pochylić się nad „Zuzą..”?
Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że niedługo Pilch napisze książkę godną siebie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?