Philip Roth
Wyszłam za komunistę
Philip Roth Wyszłam za komunistę Wydawnictwo Literackie

Ira Ringold. Człowiek, który zrobił błyskotliwą karierę od kopacza rowów do gwiazdy amerykańskiego radia. Postępowy, walczący o prawa ludzi pracy, lewicowiec z zabarwieniem komunistycznym, którego historia jest przeciwieństwem mitu o amerykańskim śnie. Jest to bowiem historia o człowieku, który tak naprawdę stracił wszystko.

REKLAMA
Ira Ringold to człowiek, którego można podziwiać. Bezkompromisowy obrońca wykorzystywanych pracowników, samouk, który do wszystkiego doszedł sam, świetny orator. Czegóż trzeba więcej? Uznania młodego pokolenia? Miłości gwiazdy filmowej? Uznania dawnych kolegów? A może zwykłego, normalnego życia?
Nieszczęściem Iry było to, że jego życie przypadło na epokę Mc Carthy`ego. Senator znany ze zbytniej słabości do alkoholu, wsławił się też obroną esesmanów, którzy często padali ofiarą samosądów. Rozpętana przez niego histeria antykomunistyczna wymknęła się nawet jemu samemu spod kontroli. W zamierzeniu miała chronić amerykańską obronność w dobie zimnej wojny, a jej realizacja poczyniła spustoszenie w amerykańskiej mentalności, wrzucając do jednego worka ideowych komunistów razem z wieloma intelektualistami czy gwiazdami kina. Dowody często były nieistotne, wystarczyło podejrzenie, by zniszczyć konkretnego człowieka. Wystarczył choćby donos życzliwego sąsiada o podarowanym przed laty datku, czy obecności na zebraniu ugrupowania zbliżonego do lewicy.
Podobny los spotkał Irę. Czy jednak naszego bohatera można było nazwać komunistą? Z pewnością on sam robił wszystko, by go tak postrzegano. Płyty chóru Armii czerwonej, broszury komunistyczne i płomienne przemówienia dawały jeden efekt-komunista. Przyjął retorykę, w którą tak naprawdę nie do końca wierzył, ale była ona jedyną, która dawała mu oręż do obrony praw pracowniczych. Był jednak bezsilny w definiowaniu klasy wyzyskiwaczy, do których zaliczał również drobnych przedsiębiorców pracujących tak samo ciężko jak ich pracownicy. A to właśnie, w połączeniu z agresywnym charakterem gubiło naszego bohatera i tak naprawdę stało się jedną z przyczyn jego upadku. A jak on przebiegał? Nie będę zdradzać tego, co tak doskonale opisał Roth.
Muszę jednak ostrzec potencjalnych czytelników. To nie jest książka do poduszki, lekkiej lektury, ani optymistycznych sadów nie należy się spodziewać. To gorzka proza, po której chce się wyć, uświadamia bowiem, że za każdym sukcesem ukryta jest jedna, nie mniejsza porażka, każde szczęście jednego, oznacza tragedię innego człowieka. Na ziemi bowiem panować musi równowaga. Tylko dlaczego jej koszt jest tak wysoki?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?