
Mafia. Alternatywne państwo, które rządzi się własnymi prawami. W państwie tym panuje jedna reguła- tylko wtajemniczeni dopuszczani są do bogacenia się. Mafia to państwo na wskroś opiekuńcze, wymagające od swoich „obywateli” tylko jednego- bezwzględnego posłuszeństwa i milczenia.
REKLAMA
Pozostaje niezmienna ignorując przekształcenia polityczne, postęp techniczny i zmiany w gospodarce. Niczym sprawnie zarządzane przedsiębiorstwo dostosowuje się do zmiany warunków, w jakich przychodzi jej działać. Mafia jest więc sprawnie działającym organizmem, które swoim zasięgiem oplata wszelkie sfery życia. Nasze wyobrażenia o niej oscylują wokół znakomitej książki Mario Puzo, filmu ze świetną rolą Marlona Brando i doniesień medialnych, w których każda nieprawidłowość w życiu społeczno politycznym przypisywana jest jej działaniu. Tak wykreowany obraz koryguje książka „Niewidoczna siła”. Książka analizująca historię mafii i jej ewolucję na przestrzeni dziesięcioleci.
Zawiedzie się każdy, kto sięgnie po książkę w poszukiwaniu opisu krwawych porachunków, sensacji na miarę wałbrzyskiego pociągu, czy opisów romantycznych zmagań wymiaru sprawiedliwości z przestępcami. W książce De Saint Victora znajdziemy dogłębną analizę faktograficzną przedstawioną językiem prostym i przystępnym. Autor podzielił historię mafii na trzy etapy. Pierwszy to narodziny i wzmocnienie organizacji, drugi to lata, w których autorytet mafii ustąpić musiał autorytetowi państwa opiekuńczego, trzeci to czasy współczesne, w których mafia korzysta z dobrodziejstw globalizacji.
De Saint Victor przedstawia problem mafii pod kątem jej przenikania do codziennego życia państwa i zmian jakie zachodzą zarówno w samej organizacji jak i państwie, w którym lub też z którym współdziała. Pod tym względem historia mafii jest historią Europy od czasu rozpadu systemu feudalnego we Włoszech. Słabość zjednoczonego państwa oznaczała szansę dla ludzi ambitnych i bezwzględnych, wzmocnionych twardym nakazem milczenia podyktowanego swoiście pojmowanym honorem.
Oczywiście mafia jako taka nie mogłaby przetrwać ani wzmocnić się, gdyby nie powiązania ze światem polityki. Politycy chętnie korzystają z usług tych, którzy mogą przekazać materiały kompromitujące konkurentów, uciszyć niedyskretnego dziennikarza czy nastraszyć zbyt opornego obywatela. Działaczom związkowym również podoba się perspektywa ochrony strajków przez silnych ludzi, potrafiących dodatkowo przekonać każdego łamistrajka. Wreszcie przedsiębiorcom podoba się perspektywa uzyskania lukratywnych kontraktów w zamian za część zysków. Jedyni, z którymi nie sposób dyskutować to politycy skrajnie radykalnych partii, partii dalekich od ideałów demokratycznych i siłą rzeczy nie znoszących konkurencji na żadnym polu.
Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić mafię widzianą oczami Autora. Jak więc walczyć z mafią? Czy tylko rezygnacja z wolności może nas uchronić przed jej mackami? A może remedium na mafie będzie całkowita liberalizacja życia politycznego? De Saint Victor przekonuje nas, że jest inaczej. Walka z mafią nie musi oznaczać zamordyzmu politycznego czy gospodarczego bezhołowia. Mafia umiera tam, gdzie silny jest autorytet państwa, a więc szansą wzrostu znaczenia mafii jest spadek autorytetu instytucji państwowych. Największym wiec sprzymierzeńcem mafii jest populistyczna prasa i histeria ludzi pragnących zaznać ułudy sprawiedliwości. Sprzymierzeniec ten jest jednocześnie ofiarą mafii, bowiem ona na nim pośrednio żeruje, choćby przez windowanie cen towarów i usług. Populista przypomina więc powroźnika plotącego sznur, na którym sam zawiśnie.
I to są właśnie najbardziej przykre wnioski płynące z tej książki. Zwłaszcza po lekturze doniesień prasowych czy internetowych dyskusji.
