Marek Hłasko
Wilk
Marek Hłasko Wilk wydawnictwo Iskry

Czasem książka musi leżeć 60 lat w archiwum zanim zostanie wydana. Autor pobrał zaliczkę, napisał świetny kawał prozy i nie przekazał jej wydawnictwu. Po 60 latach odnaleziona w Archiwum Zakładu Ossolińskich we Wrocławiu jest sensacją wydawniczą. Dowodzi bowiem dojrzałości pisarskiej debiutującego w tym czasie pisarza, który miał się stać później najważniejszym polskim pisarzem okresu powojennego.

REKLAMA
Rysiek Lewandowski to chłopak z Marymontu, który marzy o karierze godnej pogromcy amerykańskich prerii. Marzenia chłopca konfrontowane są codziennie z twardą rzeczywistością najbiedniejszej dzielnicy przedwojennej Warszawy. Dorastający młodzieniec potrzebuje wzorca do naśladowania. Bieda, kanajacki język, wszechobecne poczucie krzywdy i niesprawiedliwości to codzienność, z którą musi się zmagać dorastający chłopiec. Rysiek rośnie na cwaniaka, pozostaje w nim jednak elementarne poczucie sprawiedliwości i przyjaźń, która skłania do poświęceń.
Rysiek rozpaczliwie szuka ideału, wzorca do naśladowania. Nie znajduje go w szkole, ani w domu. Pewni siebie, z góry traktujący swoich uczniów nauczyciele, ani ojciec, który nie jest w stanie utrzymać rodziny, nie mogą stać się autorytetem dla chłopca. Królowie życia, uliczni przestępcy również nie są w stanie zaimponować mu na dłuższą metę. Na ten dziewiczy, nigdy nie zaorany ugór trafia ideologia komunistyczna. Chłopiec, który przez lata doświadczy biedy, który szybko pojął, że nawet w obliczu śmierci ludzie nie stają się równi, który wreszcie sam zarabiał na życie krzywdząc sobie podobnych, rozpaczliwie poszukiwał wzorca do naśladowania, poszukiwał celu życia. I właśnie w takim stanie nasz bohater znajduje się w samym sercu inspirowanego przez komunistów strajku.
Tak, debiut Hłaski trąci socrealistyczną nutą, w Wilku znajdziemy bowiem ideowych, kryształowo szczerych i oddanych komunistów, nieświadomych własnego położenia robotników, bezwzględnych wyzyskiwaczy, okrutną policję a także cynicznych działaczy PPSu, którzy dla własnych korzyści starają się stłumić strajk. Czarne to czarne, białe zaś jest białe, zaś wszelkie odcienie szarości znaleźć możemy jedynie na marymonckich ulicach. Mimo ewidentnie politycznego zabarwienia książka ta dość wiernie ukazuje przedwojenną rzeczywistość biednej, robotniczej dzielnicy, rzeczywistość, której my, tłamszeni socjalistycznym spojrzeniem na historię, nie przyjmujemy do wiadomości. Być może właśnie te wątki gloryfikujące komunizm skłoniły Autora, by nie przekazywał maszynopisu do wydawnictwa, bowiem sama konstrukcja powieści, jak i jej język wskazują na talent i dojrzałość pisarską. Z całą pewnością wyszło to powieści na dobre, wydany przed laty „Wilk” zostałby dawno wstydliwie zapomniany. Teraz zaś możemy szukać w nim tego, co wartościowe w sztuce pisarskiej – umiejętnego posługiwania się słowem i dojrzałą narracją.
A naszym rodzimym Katonom odradzam lekturę Wilka. Nie docenią z pewnością talentu pisarskiego trzęsąc się z oburzenia w czasie lektury.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?