Dick Lehr, Gerard O`Neill
Pakt z diabłem
Dick Lehr, Gerard O`Neill Pakt z diabłem Wydawnictwo Marginesy

W 1988 roku do redakcji „Boston Globe” zaczynają trafiać dziwne informacje. Dzwoniąca kobieta oznajmia swojemu rozmówcy, że ma dowody na nielegalną działalność gangu Bulgera. Jednak większą sensację wywołuje, gdy wyjawia, że ten dotychczas świetnie wymykający się spod karzącej ręki prawa gangster ma w kieszeni całe FBI.

REKLAMA
John Connelly miał kilka lat, gdy na jego drodze po raz pierwszy stanął James Bulger, wtedy nastoletni członek miejscowego gangu. Zwykły, miły gest ze strony chłopaka, wywołało na Johnie spore wrażenie, które nie zostało zatarte przez kolejne kilka dekad. I gdy ich drogi przecięły się znowu, Connelly z chęcią odwdzięczył się Bulgerowi. Co nikomu nie wyszło na dobre.
W 1975 roku John Connelly pracuje dla FBI i jest dobrze zapowiadającym się agentem. Brak mu tylko informatora, dzięki któremu mógłby dokonać spektakularnych czynów, na przykład zlikwidować na terenach rodzimego Bostonu mafię włosko-amerykańską. Do tego celu zamierza wykorzystać gangstera Jamesa „Siwego” Bulgera, budzącego postrach wśród obcych, respekt oraz szacunek miejscowych. Podziwia starszego kolegę i chce mu pomóc. W przeciwieństwie do Bulgera, który dzięki paktowi pozbędzie się konkurencji, by niepodzielnie trząść ulicami Bostonu.
„Pakt z diabłem” to książka, która nigdy by się nie ukazała w Polsce, gdyby nie to, że Warner Bros zdecydowało się na sfilmowanie prawdziwej historii. Do kin niedawno trafiła ekranizacja z Johnnym Deepem w roli głównej. I tym sposobem powieść ukazała się na polskim rynku. Niestety nie jet to powód do radości, głównie z powodu samego wydania. Patrząc na rządek czarnych kropek na białym tle według pomysłu pani Anny Pol, ma się ochotę trzasnąć pierwszą osobę, która nawinie się pod ręką. Owszem, sama koncepcja była ciekawa – zahipnotyzowanie czytelnika , tak jak Bulger zrobił to z Connellym - ale umieszczenie ich wszędzie, gdzie się tylko dało – pomiędzy kolejnymi częściami, z przodu, z tyłu, w środku i pod zdjęciami – na dłuższą metę może doprowadzić jedynie do szału.
Sama historia została jednak rzetelnie udokumentowana i spisana. Dwaj dziennikarze, ci sami, którzy wykryli cały brudny proceder, podeszli do zadania odpowiedzialnie i opisali całą historię bez przeinaczania szczegółów. Dla kogoś interesującego się życiem Bulgera czy też przekrętami w strukturach rządowych, „Pakt z diabłem” będzie książką idealną. Dla całej reszty, szczególnie tej nastawionej na sensacyjną historię, może się okazać zbyt nudna.
Dick Lehr i Gerard O’Neill bowiem nie poszli za przykładem innych i nie napisali powieści sensacyjnej na faktach. W żaden sposób nie stworzyli z tego literackiej historii, przez co jakakolwiek akcja jest tu rzadkością, a jeśli już jest, głównie ginie w natłoku informacji, dat i dowodów. Brak tu też ukazania jakiś relacji między bohaterami – namiastka dialogu występuje jedynie pod koniec książki, a i wtedy są to jedynie przedruki z przesłuchań. Tak więc jeśli ktoś szuka wrażeń, powinien sięgnąć film – który opowiada jedynie o wycinku z niechlubnego epizodu FBI – a jeśli rzetelnej historii książkowy „Pakt z diabłem” będzie dla niego odpowiedni. A najlepiej jeśli się połączy jedno z drugim.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?