
Wilk to podobno straszne zwierzę. Wszak to wilk zjadł Babcię i Czerwonego Kapturka, chciał też zjeść Trzy Świnki oraz Koźlątka. A ten wilk z bajki o wilku i zającu? To dopiero był łobuz. Palił papierosy, kopał puszki i stale gonił biednego zająca. Przyzwyczailiśmy się do myśli, że wili są z gruntu złe i niebezpieczne, że trzeba się ich strzec, że najlepiej by było gdyby wilki zostały wybite.
REKLAMA
Przekaz społeczny jest jednoznaczny- wilk jest szkodnikiem, napada na wsie, atakuje też ludzi. Wilka boi się każdy, a zwłaszcza ci, którzy wilka oglądali tylko w ZOO. Wilki przerażały też Adama Wajraka, póki ich nie poznał, nie poznał ich wilczej natury i pokochał tą miłością pełną szacunku do silnego, dzikiego, a jednocześnie ciekawskiego i nieco tchórzliwego zwierzęcia, które postanowił wybić człowiek.
Oczywiście Adam Wajrak nie byłby sobą gdyby nie napisał o wilkach w Puszczy Białowieskiej. O własnym poznawaniu wilków, tropieniu, badaniu ich zwyczajów, oglądaniu wilczych ofiar i samych wilków mordowanych przez kłusowników. Wilki stały się niejako drugim życiem Autora, który waśnie dzięki nim zyskał miłość swego życia- hiszpańską przyrodniczkę z Hiszpanii zafascynowaną wilkami. To wilki zbliżyły Nurię do naszego Autora, więc ten, opisując ich zwyczaje odbrązawia ich mit.
Nie chcę zanudzać czytelników peanami o samej książce. Nazwisko Wajraka gwarantuje ciekawą lekturę. Żadnego lania wody, pełno anegdotycznych sytuacji, a przede wszystkim masa zdjęć. Piękno Puszczy w różnych porach roku i jego….. wilka….
I tylko ta myśl mi chodzi po głowie….. Gdybyśmy używali częściej wiedzy i rozumu, miast bazować na mitach i przekazach, gdybyśmy szerzej patrzyli na to, co wokół nas się dzieje, to jakoś to życie nasze byłoby lepsze, świat zaś znośniejszy i szczęśliwszy.
