
Rachel codziennie przeżywa deja vu. Widzi te same twarze w pociągu – jeździ tym samym. Podróżując, wygląda przez okno, by obserwować budynki za oknem. I życie jednej pary, mieszkania której okna wychodzą wprost na linię kolejową. Lubi przyglądać się ich zwyczajom, wymyślając do tego, co zauważy, własną historię. I niby nic złego, gdyby nie to, że pewnego dnia widzi to, czego nie powinna. A kolejnego dowiaduje się, że jedno z pary zniknęło bez śladu.
REKLAMA
„Dziewczyna z pociągu” to najnowsza powieść Pauli Hawkins. Można śmiało powiedzieć, że udało się tej pani kupić kota w worku - trzecia jej książka została dostrzeżona przez kolejne znane nazwiska, dzięki czemu niczym za pomocą poczty pantoflowej, docierała do następnych grup czytelniczych, aż stała się bestsellerem. Sukces Pauli Hawkins, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej mogła być kojarzona jedynie z dwóch romansów wydanych pod nazwiskiem Amy Silver, jest ogromny. I choć trochę nieuzasadniony, to nie da się ukryć, że większość z chęcią sięgnie po jej kolejną książkę.
Fabuła bowiem dla kogoś, kto przeczytał bądź widział „Zaginioną dziewczynę” jest przewidywalna. To może jedyna sytuacja dla autorki tej recenzji, gdy wskazała prawidłowo mordercę w połowie książki . Nie zmienia to faktu, że z ciekawością przeczytałam do końca powieść, choć może bez żadnego zaskoczenia. Owszem, zakończenie może budzić podziw dla pisarki, skrajne emocje, zdziwienie… Ale w sytuacji, gdy zostaje przeczytana po książce Gillian Flynn, nie robi już żadnego wrażenia – to już widzieliśmy, chciałoby się rzec.
Oczywiście, sama koncepcja jest ciekawa. Bohaterka, której nikt nie wierzy – problemy z alkoholem, notoryczne mijanie się z prawdą – ktoś, kto nie jest wzorem, a jednak można się z nim utożsamić, bowiem popełnia błędy – w ilościach hurtowych – tam samo jak każdy. Prócz tego, miejsce akcji zbliżone jest do codzienności – brak wykwintnych morderstw, pomysłów z kapelusza, za to nudna, szara rzeczywistość, może zbyt posępna, nieco depresyjna, ale prawdziwa. I dobrze opisana.
Niestety książka niewiele wnosi. Owszem, czyta się ją lekko i w miarę szybko, jednak żal w stosunku do bohaterki odbiera przyjemność z rozrywki. Prócz tego, świadomość, że to już się kiedyś widziało, może znużyć, a przynajmniej zmniejszyć zainteresowanie odbiorcy.
Najgorsze jest to, że ta sama reklama, która sprawiła, że o książce zrobiło się głośno, zaszkodziła powieści. Zewsząd pozytywne recenzje, znane twarze polecające „Dziewczynę z pociągu” – Stephen King czy Lisa Gardner – aż szkoda by było przy takim zalewie opinii nie sięgnąć po tę powieść. Tyle, że przez to rozreklamowanie dużo straciła. Czym innym byłoby przeczytanie zupełnie nieznanej książki, stojącej na półce wśród setek innych równie mało znanych tytułów, czym innym zakupienie bestsellera, o którym tak jest głośno, że aż strach otworzyć lodówkę. W pierwszej sytuacji rozczarowanie byłoby mniejsze – no cóż, pewnie dlatego jest mało znana. W drugiej zawód jest o tyle większy, że pojawia się myśl – a może jest przeceniana? I cóż, szkodzi to książce, która w sumie niczym wyjątkowym nie jest, nie jest zaskoczeniem, za to została dobrze napisana.
Najgorsze jest to, że ta sama reklama, która sprawiła, że o książce zrobiło się głośno, zaszkodziła powieści. Zewsząd pozytywne recenzje, znane twarze polecające „Dziewczynę z pociągu” – Stephen King czy Lisa Gardner – aż szkoda by było przy takim zalewie opinii nie sięgnąć po tę powieść. Tyle, że przez to rozreklamowanie dużo straciła. Czym innym byłoby przeczytanie zupełnie nieznanej książki, stojącej na półce wśród setek innych równie mało znanych tytułów, czym innym zakupienie bestsellera, o którym tak jest głośno, że aż strach otworzyć lodówkę. W pierwszej sytuacji rozczarowanie byłoby mniejsze – no cóż, pewnie dlatego jest mało znana. W drugiej zawód jest o tyle większy, że pojawia się myśl – a może jest przeceniana? I cóż, szkodzi to książce, która w sumie niczym wyjątkowym nie jest, nie jest zaskoczeniem, za to została dobrze napisana.
Choć to żadne arcydzieło i z pewnością wiele już ze sztuczek Hawkins znanych jest czytelnikowi, to jednak potrafi zainteresować odbiorcę na tyle, że nawet jeśli stwierdzi on, że „Dziewczyna z pociągu” to nie jego bajka, z chęcią sięgnie po jej kolejną książkę. Paula Hawkins otrzymała bilet zaufania od czytelników i to od niej zależy, czy rozczaruje odbiorców do głębi czy też stworzy coś godnego uwagi.
Marta Kraszewska
