Yeonmi Park, Maryanne Vollers
Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności
Yeonmi Park, Maryanne Vollers Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności Wydawnictwo Czarna Owca

"Mieszkańcy Korei Północnej cały czas myślą dwutorowo: w ich głowach biegną jednocześnie dwie narracje. Pierwsza to oficjalna interpretacja bieżących wydarzeń, druga to rzeczy widziane na własne oczy. Dopiero po ucieczce z Korei Północnej i przeczytaniu Roku 1984 George'a Orwella poznałam termin opisujący ten szczególny stan: dwójmyślenie. Chodzi o to, by nauczyć się jednocześnie wierzyć w dwa sprzeczne poglądy - i nie zwariować".

REKLAMA
Yeonmi Park ma 22 lata, od niecałych 8 przebywa na wolności. Gdy w 2007 roku wraz z matką uciekała z Korei Północnej nawet nie marzyła o życiu, które teraz ma. Jej jedyną motywacją było przeżycie – pewność, że jeśli to nie władze nakażą egzekucję jej rodziny, to zginie z głodu lub choroby.
„Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności” to zapis życia dziecka w reżimie oraz długiej oraz bolesnej ucieczki do lepszego świata. To nie tylko historia o tym, jak to strasznie i źle jest w Korei – temat nośny [zwłaszcza w literaturze i filmie] – ale też o trudności w wyborze pomiędzy zachowaniem godności a przeżyciem. Ukazanie, że źle jest nie tylko w Korei – wstrząsająca opowieść o czasie spędzonym w Chinach. To historia, która w sumie nie jest aż tak bardzo dobijająca, przerażająca, jak można byłoby się spodziewać, jak mogłoby być, ale i tak dająca do myślenia. Zwłaszcza, że teraz jest rok 2015, a nie połowa XX wieku.
„Nie ma Internetu ani Wikipedii. Książki wypełnia propaganda, z której wynika, że żyjemy w najwspanialszym kraju na świecie, choć przynajmniej połowa Koreańczyków z Północy cierpi skrajne ubóstwo i jest chronicznie niedożywiona.”
Błędem jest myślenie, że to książka li i jedynie o Korei Północnej. Owszem, z pierwszej części dotyczącej wczesnego dzieciństwa w Ojczyźnie, można dowiedzieć się o tym kraju wiele – choć o wiele mniej niźli można byłoby pomyśleć. Prawdopodobnie wpływa na to fakt, że wszystko co pamięta, to wspomnienia kraju widzianego oczyma dziecka – a zatem obraz nieco zniekształcony, złagodzony. I choć gdzieś indziej mogłoby to działać na korzyść książki – wiadomo, lekkimi słowami opisywanie strasznej rzeczywistości, o tyle tu nie jest to wykorzystane wcale. Owszem – nieco przeraża i dziwi, ale to jedynie szybkie streszczenie, co działo się w Korei. I idziemy dalej.
Paradoksalnie w historii o „dziewczynie z Korei Północnej” o wiele ciekawszy jest – lub o wiele lepiej opisany jest – wątek pobytu w Chinach. Handel ludźmi – przemycanie Koreanek do Chin, gdzie są sprzedawane jako żony Chińczykom – oddziałuje na odbiorców o wiele lepiej niż opowieść o Korei. Pokazuje też dobitniej psychikę głównej bohaterki, współautorki książki, Yaonmi Park. Ukazanie jej jako osoby, która nie zawsze podejmuje właściwe wybory, wybierającą pomiędzy życiem a moralnością, to pozwala uwierzyć Park w prawdziwość jej historii. I czyni tę opowieść prawdziwszą.
W sumie ciekawa opowieść, tym lepsza, że zdarzyła się naprawdę, której jednak trochę brakuje. Możliwe, że to kwestia lekkiego rozmycia się historii – oraz konsekwentnego przedstawiania książki jako powieści o Korei, co tak nie do końca jest prawdą. Ale mimo wszystko warto ją przeczytać, choćby po to, by uświadomić sobie choć trochę sytuację w Chinach oraz w Korei oraz że nie wszystko jest całkowicie czarno-białe.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?