Richard Flanagan
Ścieżki północy
Richard Flanagan Ścieżki północy Wydawnictwo Literackie

„To prawda, że ta wojna być okrutna, tłumaczył dalej Fukuhara. A która wojna nie być? Ale wojna to ludzie. To my być ta wojna. Kolej może i zabijać ludzi, ale ja nie buduję ludzi, tylko kolej.”

REKLAMA
Dorrigo Evans miał walczyć podczas II Wojny Światowej. Tymczasem interweniowany wraz z tysiącami innych żołnierzy, przebywa w jednym z japońskich obozów, gdzie jeńcy pracują przy budowie torów Kolei Birmańskiej, mającej polepszyć komunikację pomiędzy Bangkokiem i Rangunem. Ta trasa nazwana później Koleją Śmierci kosztowała życie około 116 tysięcy ludzi.
Wraz ze swoimi towarzyszami Dorrigo Evans próbuje przeżyć. Jako lekarz dzień w dzień musi walczyć o każdego człowieka, oszukiwać Japończyków, śmierć, ale i siebie samego – przesuwając wraz z upływem kolejnych dni granicę swojej wytrzymałości. Pomiędzy ratowaniem beznadziejnych i bardzo beznadziejnych przypadków rozmyśla nad swoim utraconym życiem, o narzeczonej którą zostawił, ale przede wszystkim o romansie z żoną swojego wuja, który zakończył się przed jego wyjazdem na wojnę.
„W Dorrigu, gdy na to patrzył, coś się działo. Oto trzystu ludzi przygląda się, jak trzech innych ludzi masakruje człowieka, którego wszyscy znali, a jednak nikt nie robi nic, żeby to powstrzymać. Będą tak patrzeć dalej i dalej nic nie zrobią. W pewien sposób pogodzili się z tym, co się działo, i odmierzali swój czas rytmem wibracji.”
„Ścieżki północy” to wielowątkowa historia, gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Gdzie każdy z bohaterów ma głos – nieważne po której stronie stał, czy był ofiarą czy oprawcą, czy zdradzał czy był zdradzany. To świetny pomysł autora, Richarda Flanagana, który nie osądza z góry, nie wskazuje, kto był „tym złym”, a nawet poddaje w wątpliwość przemyślenia czytelnika – w chwili, w której wydaje mu się, że już wyrobił sobie zdanie na dany temat, ukazuje drugą stronę medalu, inne spojrzenie, zupełnie odrębne od siebie, a jednak dopełniające się.
„Albowiem odwaga, ocalenie, miłość – to wszystko nie żyło tylko w jednym żołnierzu, lecz w nich wszystkich, a kiedy umierało, umierał każdy z nich; dlatego zaczęli wierzyć, że opuścić jednego ze swoich towarzyszy, to tak, jak gdyby opuścić samego siebie.”
To także powieść o różnych odcieniach wojny, miłości, cierpienia. Jak powstaje, jak się rozwija, wszystkie punkty decyzyjne, które ważą na życiu. „Ścieżki północy” to opowieść o głębokiej samotności – i nieważne, czy znajdziesz swoją drugą połówkę, czy ułożysz sobie życie i tak przez swoje doświadczenia, przez ową niemożność podzielenia się tragedią, by ktoś inny ją zrozumiał, zostaniesz na zawsze samotny pośród tłumu.
„Nic nie trwa wiecznie. Nie rozumiesz, Baker? Właśnie o to chodziło Kiplingowi. Żadne imperia ani wspomnienia. Niczego nie pamiętamy. Może przez rok czy dwa. Może nawet przez całe życie, jeśli żyjemy. Może. Ale potem umieramy i kto później cokolwiek z tego zrozumie? I może nie pamiętamy niczego, zwłaszcza wtedy kiedy kładziemy rękę na sercu i ględzimy o tym, byśmy nie zapomnieli.”
„Ścieżki północy” to powieść precyzyjna budowana zarówno pod względem fabularnym, jak i stylistycznym. Język tej książki jest niesamowity i stanowi ważny element powieści. Do zaskakujących należy także sposób, w jaki Richard Flanagan operuje językiem, potrafiąc pisząc niewiele, wyrazić wszystko, co niewypowiedziane. To wszystkie poboczne historie, dla których „czasu antenowego” jest w sumie mało, potrafią nieraz wyrazić więcej niż cała opowieść rozpisana na 600 stron.
„Nie wstydził się, że odkrył człowieczeństwo w zwierzęciu, którym był, zastanawiał się tylko, dokąd to go zaprowadziło.”
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?