
„Ale chroń mnie Panie od pogardy i od nienawiści mnie zachowaj.” Te słowa z wiersza Natana Tenenbauma dźwięczały mi w głowie, kiedy kończyłem książkę Sem-Sandberga.
REKLAMA
Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych zawsze było wstępem do zbrodni. Tych gorszych uważano za zagrożenie dla lepszych, gorsi traktowani byli jak zło, które należy wytępić. Już samo ich życie stanowiło zagrożenie dla życia lepszych. Gorsi więc musieli umrzeć, ale by tak się stało należało przekonać społeczeństwo o tym, że tak należy uczynić. Kampania o zagrożeniu, niegodnym życiu i łaskawej śmierci, usuwanie z życia publicznego, ekonomiczne wykluczenie, wszystko to było preludium do przeprowadzenia masowego mordowania.
Steve Sem-Sandberg opisał nieznany dotąd epizod masowego uśmiercania dzieci w samym sercu Austrii. Dzieci, które tam trafiały były nieporadne życiowo, wychowane w biedzie, braku opieki, często miały problemy z najprostszymi czynnościami dnia codziennego. Takie dziecko nie wyrośnie na silnego wojownika, a utrzymanie go przy życiu odbierało tym silnym szanse na lepszy rozwój. Dziecka niepełnosprawnego nie opłacało się po prostu żywić. Gorszy sort nie ma prawa zagrażać lepszemu, taka była filozofia III Rzeszy i wedle takiej prowadzony był zakład opiekuńczy.
Oczywiście system tworzą ludzie i prawdopodobnie zakład, o którym mówimy, nie byłby piekłem na ziemi, gdyby nie dwaj lekarze. Doktor Jekelius i doktor Gros świadomie i bez przymusu łamali przysięgę Hipokratesa. Chorych dzieci nie opłacało się leczyć czy nawet karmić, nie warto ich było zaopatrywać w ciepłą odzież. Mogli jednak przyczynić się swoimi ciałami do badań medycznych, które wsławić miały obu lekarzy.
Tak, książka ta mówi o przerażającej zbrodni, która przez lata nie została rozliczona. Być może sama książka nie zrobiłaby wrażenia, gdyby nie sposób, w jaki została napisana. Reportaż historyczny, który skupia się na losach jednej osoby zawsze będzie trafiał do naszej świadomości lepiej niż najlepsze historyczne opracowania. Z tego względu nawet ten czytelnik, który przeczytał dziesiątki opracowań dotyczących zbrodni hitlerowskich, poczuje wstrząs po zakończeniu lektury. Bowiem tylko pozbawienie anonimowości ofierze cofnie jej odhumanizowanie i wywoła u czytelnika empatię.
A my możemy tylko docenić przywilej późnego urodzenia, bowiem tamte czasy były straszne i należy uczynić wszystko, by nie powróciły.
