Orhan Pamuk
Śnieg
Orhan Pamuk Śnieg Wydawnictwo Literackie

Współczesna Turcja widziana oczami Orhana Pamuka. Turcja, która podobnie jak jej położenie geograficzne, miota się pomiędzy Europą i Azją, nowoczesnością i tradycją, świeckością i ekstremizmem religijnym. Kraj zagadek, w którym nic nigdy nie będzie pewnym.

REKLAMA
Lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku. Do przygranicznego, zapyziałego miasta przybywa poeta i dawny emigrant polityczny. Ka, bo tak ma na imię nasz bohater, wraca do Turcji by pochować matkę oraz znaleźć sobie towarzyszkę życia. Wybór pada na niedawno rozwiedzioną niedawno Ipek, mieszkankę przygranicznego Karsu.
Pretekstem do odwiedzin miasta są wybory burmistrza i seria tajemniczych samobójstw wśród młodych mieszkanek Karsu. Wybory w kraju, w którym do niedawna rządziła wojskowa junta, w kraju targanym kurdyjską rebelią, są sprawdzianem demokracji. Stad właśnie obecność Ka. Ten ateista i lewak ma być obserwatorem wyborów. Szybko musi sobie przypomnieć, że w demokracja w tureckim wydaniu wyklucza przekazanie władzy radykałom. Nawet za cenę zamachu stanu.
Na razie Ka obserwuje rzeczywistość i mieszkańców miasta. Nimb poety mieszkającego na Zachodzie działa jak zaklęcie Ali Baby. Każdy chce, za pośrednictwem naszego bohatera, przedstawić zachodniej opinii publicznej swoje racje i poglądy. Nasz bohater bezwstydnie korzysta z nienależnych mu przywilejów nie wiedząc, że wkracza na prostą drogę do kłopotów.
Turcja w pigułce. Tak można określić Kars, miasto zasypane śniegiem i odcięte od reszty świata. Miasto, którego dobrodziejstwa nowoczesności i globalizacji jakoś ominęły. Miasto, z którego ucieka każdy, kto widzi dla siebie choć cień przyszłości. Miasto, w którym nic się nie zmieni, bo któż chciałby zmienić Kras?
Modelowy Turek. Tak nazwiemy Ka, który chyba jest najmniej zdecydowanym poetą świata. Kusi go Zachód, ale będzie szczęśliwy tylko z Turczynką, liberał, którego kusi religia, stary kawaler marzący o cieple domowego ogniska. Człowiek wzbudzający litościwą niechęć. A także współczucie.
Oto literacki przyczynek do próby poznania Turcji, kraju o dwóch obliczach. To wesołe, na użytek turystów, ma zachęcać do turystyki, odpoczynku, wzbogacania kraju. To smutne widziane jest tylko przez Turków, którzy chcą pogodzić zachowanie tradycji, tożsamości kulturowej i religijnej z wejściem w świat zachodu. W tym drugim spojrzeniu dostrzegamy dziecięce pragnienia zjedzenia i zachowania ciastka. Moglibyśmy więc czuć się bardziej dojrzali od Turków, gdyby nie to, że przed 2004 rokiem i u nas słychać było głosy obawy, a dziś to my chcemy tylko czerpać korzyści z tamtej decyzji.
Więc chyba żaden z nas nie ma prawa czuć się lepszym od Ka?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?