
Miłość ucznia do nauczycielki to temat dość zgrany. Gorący romans między nimi opisywany jest w literaturze też dość często. Nikt jednak nie podszedł do tego tematu tak, jak uczynił to Siegfried Lenz.
REKLAMA
Nadbałtycka miejscowość gdzieś w Niemczech. Dyrektor szkoły prosi jednego z uczniów, by w imieniu całej szkoły zabrał głos na ceremonii żałobnej po śmierci jednej z nauczycielek. Czy może przypuszczać, że prosi dojrzałego już mężczyznę o powiedzenie kilku zdań na pogrzebie jego kochanki? Chłopak musi odmówić. Jego wspomnienia nie pozwalają mu na wyrażenie uczuć bez ujawnienia prawdy o romansie. Przeżywa jednak całą historię w czasie ceremonii.
W taki właśnie sposób moglibyśmy streścić tę niepozorną książkę. Siegfried Lenz nie napisał jednak książki o burzliwym, nagannym w latach siedemdziesiątych XX wieku, romansie.
Czytając książkę zaczynamy pojmować, że jest to opis psychicznego dojrzewania. Chłopiec, który ukradkiem spogląda na nauczycielkę, a którego poznajemy na początku, zamienia się pod koniec w mężczyznę, który nie może pojąć dlaczego właśnie jemu los odebrał ukochaną Stellę. Proces ten okraszony jest subtelnie, choć też oszczędnie dawkowaną erotykę. Tak więc ci, którzy sięgną po „Minutę..” w poszukiwaniu tanich podniet srodze się zawiodą. Otrzymają bowiem perfekcyjnie opisane dzieje bólu po utracie ukochanej osoby. A taki ból przeżywa się w ciszy i milczeniu.
Czytając książkę zaczynamy pojmować, że jest to opis psychicznego dojrzewania. Chłopiec, który ukradkiem spogląda na nauczycielkę, a którego poznajemy na początku, zamienia się pod koniec w mężczyznę, który nie może pojąć dlaczego właśnie jemu los odebrał ukochaną Stellę. Proces ten okraszony jest subtelnie, choć też oszczędnie dawkowaną erotykę. Tak więc ci, którzy sięgną po „Minutę..” w poszukiwaniu tanich podniet srodze się zawiodą. Otrzymają bowiem perfekcyjnie opisane dzieje bólu po utracie ukochanej osoby. A taki ból przeżywa się w ciszy i milczeniu.
Lenz mnie nie zawiódł. Od kiedy przeczytałem jego „Muzeum ziemi ojczystej” wiedziałem, że jest to pisarz, który potrafi zajrzeć w duszę ludzką i trafnie przedstawić ją czytelnikom, nie bojąc się jednocześnie trudnych tematów. Temat bólu po stracie nie był Lenzowi obcy, sam bowiem utracił swoją ukochaną małą ojczyznę. Ełk, gdzie się urodził, został na zawsze utracony przez Pisarza. Mógł tam oczywiście wracać jako turysta, ale to już nie było jego miasto. Przelewał więc wszystkie żale na papier precyzyjnie znajdując winnych utraty własnego miasta i starając się nie dopuścić, by znowu, w nowych Niemczech, doszli oni do głosu. Wtedy bowiem straciliby wszyscy.
A mężczyzna przecież nie lubi tracić, a jeśli już mu się to zdarzy, to cierpi w milczeniu i samotności.
