
Shantaram to człowiek pokoju. Ktoś noszący takie imię winien być jak dobra rzeka, omijająca skały zła. Człowiek pokoju nie czyni zła, zarówno myślą, jak i uczynkiem. Człowiek pokoju każdego dnia dowodzi swego męstwa, czasem bardzo małego, ale jakże ważnego dla uczynienia świata lepszym. Jednocześnie człowiek pokoju jest skromny, nie uważa się za wyjątkowego ani niezastąpionego.
REKLAMA
Prawdziwą wartością, o którą warto zabiegać jest wolność. To za nią warto oddać wszystko, choćby życie. Wszyscy pragniemy wolności, nawet, jeśli zdaniem innych, na nią nie zasługujemy. Rozumiał to doskonale Gregory David Roberts. Nasz bohater był przestępcą, uzależnionym od heroiny, skazanym za napady z bronią w ręku. Długoletnia odsiadka przerażała Robertsa. Uwięzione jest bowiem nie tylko ciało człowieka, ale i jego dusza oraz serce. Wszystko to może być złamane, zarówno przez współwięźniów jak i strażników. Więzień nie ma przyjaciół, ma tylko czasowych sojuszników. Wiezień jest sam, zwłaszcza jeśli ucieknie.
Pragnieniem więźnia jest ucieczka. Roberts nie jest pod tym względem wyjątkiem. Celem jego ucieczki są Indie. Kraj tanich narkotyków, dziwek i podrób alkoholu. Kraj biedy i nieograniczonych możliwości do robienia szemranych interesów. Kraj, w którym można znaleźć psychiczną równowagę i wielką miłość. W takim właśnie kraju znalazł się nasz bohater. Nadane mu, przez przypadkowo poznanego Hindusa, drugie imię zobowiązuje. Od dnia nadania imienia, Shantaram będzie dążyć do tego, by stać się człowiekiem pokoju.
Czy istnieje dobro lub zło absolutne? Otóż nie, nie ma człowieka absolutnie zdemoralizowanego lub nieskończenie dobrego. Nasz bohater nie będąc ideałem praworządności i dobroci znajduje w sobie współczucie dla niedoli innych. Nie zakrywa oczu przed biedą i warunkami, w jakich żyją miliony Hindusów, a to przybliża go do ideału, jakim jest nadane mu imię.
Shantaram to wielowątkowa powieść o samych Indiach, pragnieniu wolności i miłości, wewnętrznej walce z samym sobą, obficie okraszona wątkami sensacyjnymi. Czegóż w niej nie ma? Rozgrywki mafijne, przemyt broni, handel prochami, wyprawa do walczącego z Rosjanami Afganistanu. Wystarczy? Tych, którzy zaprzeczą zmuszony będę zmartwić. Jeśli bym napisał coś więcej, musiałbym zdradzić zbyt wiele treści książek. Nie chcąc więc spojlerować, jak mawiają nastolatkowie, muszę zamilknąć o samej treści książki.
Gdyby tylko druk był większy… Moje biedne oczy.
