Samar Yazbek
Przeprawa.
Moja podróż do pękniętego serca Syrii
Samar Yazbek Przeprawa. Moja podróż do pękniętego serca Syrii Wydawnictwo Karakter

Ta Syria ze mnie chyba nigdy nie wyjdzie. Kiedy sześć lat temu przez kraje arabskie przeszła burza, po samobójczej śmierci Mohammeda Bouazizi, nikt chyba nie przypuszczał, że dojdzie ona również do Syrii. Syria trzymana twardą ręka przez rodzinę Asadów wydawała się przewidywalna w kontaktach zarówno z Zachodem jak i irańskim reżimem ajatollahów. Konflikt syryjski, wbrew temu, co twierdzą politolodzy, nie zakończy się z chwilą przejęcia całkowitej kontroli przez reżim Asada. Nie zniknie on również z chwilą wyparcia z granic Syrii ISIS. Ten konflikt będzie trwał, bowiem podziały w syryjskim społeczeństwie są na tyle trwałe, że będzie trzeba wielu lat, by je zlikwidować.

REKLAMA
Samar Yazbek, syryjska dziennikarka, pisarka i emigrantka trzykrotnie powraca do swojej ojczyzny, by zrelacjonować przebieg konfliktu. Autorka udaje się do miejsc zajętych przez armię rebeliancką, armię ochotniczą, bez jednolitego dowództwa, rozmawia z jej żołnierzami i cywilami mieszkającymi na zajętych terenach. Owocem tych trzech wyjazdów są trzy relacje o zmieniających się realiach życia w pękniętym sercu kraju. Autorka z niepokojem pokazuje rosnący wpływ muzułmańskich ekstremistów, przybyszy spoza kraju, ochotników w walce, którzy zaczęli pretendować do roli władców kraju. Zadanie to ułatwiają im podziały w społeczeństwie. Syria to istny tygiel religijny. Sunnici, szyici, druzowie, alawici, oraz trzy wyznania chrześcijańskie. W tej rzeczywistości łatwo jest podzielić społeczeństwo. Wystarczy przez jakiś czas promować przedstawicieli jednej czy dwóch grup religijnych, by reszta utożsamiała ją z całym reżimem. Im bardziej prymitywne społeczeństwo, tym potrzeba prostej identyfikacji wroga była większa. Posiadacz futra czy cyklista zastąpiony przez alawitę? Chyba o wiele łatwiej będzie nam zrozumieć samych Syryjczyków, niż nam się pozornie wydaje.
Przyznam szczerze, że sięgnąłem po relację Samar Yazbek, by znaleźć odpowiedź na pytanie, czy możliwy jest w samej Syrii pokój i w jaki sposób Syryjczycy postrzegają przyszłość swego kraju. Czy są jakiekolwiek szanse na to, by zakończyć cierpienia ludności cywilnej i czy skończy się exodus uchodźców. O ile jeszcze lektura wstępu, pióra Piotra Balcerowicza pozwalała żywić jakakolwiek nadzieję, o tyle treść rozmów ni pozostawia złudzeń. Syryjczycy nie wierzą w zwycięstwo, ale nie chcą już żyć pod butem al.-Asada. Zwycięstwo Asada nie oznacza więc zakończenia rozlewu krwi ani fali uchodźców. To będzie trwało nadal, może tylko na mniejszą skalę.
Piszę te słowa kilka dni po przerażającym newsie. Kilka dni temu zginął ostatni internista w Aleppo. Nie musimy kochać Syryjczyków, nie wymagam, byśmy przyjmowali ich chlebem i solą. Ale chociaż spójrzmy na nich jak na ludzi. Nasze nastawienie nie przynosi nam chwały, ani nie czyni nas lepszymi.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?