
God help the child. Oryginalny tytuł tej powieści brzmi jak chichot złośliwego sadysty. Na czym bowiem polega pomoc? Na ciągłym zmaganiu się z przeszłością i własnymi fobiami? Na ciągłym poszukiwaniu akceptacji? Toni Morrison potrafi zmuszać do zadawania pytań, na które brak nam odpowiedzi.
REKLAMA
Kobieta sukcesu robiąca karierę w branży kosmetycznej ma tak naprawdę wszystko, o czym może zamarzyć dziewczyna. Satysfakcjonująca praca, dobre zarobki, zjawiskowa uroda i chłopak, którego pragnie kochać. Bride, bo o niej jest właśnie mowa, nie potrafi cieszyć się swoim sukcesem, a jej radość przyćmiewają zmory dzieciństwa, brak akceptacji ze strony matki, a także trauma, jakiej doznała zeznając w sprawie o molestowanie seksualne. Jej kod genetyczny ujawnił negroidalne korzenie matki, korzenie, których ta wstydziła się podobnie jak i jej matka, oraz skrzętnie je urywała. Hebanowo czarna córka jest powodem do wstydu i wstyd ten, odziedziczony po matce, będzie wisiał nad naszą bohaterką niczym miecz Damoklesa. Rozpaczliwe poszukiwanie akceptacji ze strony otoczenia skłania dziewczynę do próby pogodzenia się z wypuszczoną z więzienia kobietą, tą samą, przeciw której zeznawała jako nastolatka. Historia Bride, opowiedziana przez nią samą, jej matkę, przyjaciółkę, chłopaka i eks kryminalistkę pokazuje nam kim staje się skrzywdzone we wczesnym dzieciństwie dziecko.
Tak, Toni Morrison potrafi zaskoczyć czytelnika. Wprawdzie, podobnie jak Modiano, opowiada za każdym razem tę samą historię, w jej wypadku historię wychodzenia z murzyńskości, rozumianej jako poczucie niższości, Afroamerykanów, za każdym razem jednak wplata do swoich historii uniwersalne prawdy, które można streścić słowami : Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Skóra jest ostatnio wydaną książką czarnoskórej noblistki. Wydawcy prorokowali, że będzie to jednak z najważniejszych amerykańskich książek roku 2015. Ta żartobliwa nieco zapowiedź była wypowiedziana nieco na wyrost, żadna bowiem z książek Toni Morrison nie będzie mogła się równać z jej „Najbardziej niebieskim okiem”, książką, która wstrząsa czytelnikiem i na długo w nim żyje. Jednakże Skóra, podobnie jak wcześniejsze książki Morrison, zmusza do refleksji i do zadawania pytań, a te z kolei skłaniają do zweryfikowania wpojonych pseudo prawd. Skórę można przeczytać w czasie wypalenia średniej wielkości fajki i wypicia dużej kawy. To książka, w którą po prostu się wchodzi jak w życie drugiej osoby. Czytelnik nie czyta jej, on żyje życiem Bride i pozostaje w tym życiu po zakończeniu tej lektury. To rzadkie zjawisko, które wywołać może tylko kilkunastu współczesnych pisarzy, a Toni Morrison posiadła ją w sposób mistrzowski.
I choćby dlatego warto czytać jej książki.
