
Wyobraźmy sobie państwo bez granic, państwo uniwersalne, państwo, w którym niemożliwy jest indywidualizm. Jego mieszkańcy wyznają tą samą religię, posługują się tym samym, narzuconym językiem, wyznają te same wartości. Ci, którzy się sprzeciwiają istniejącemu stanowi rzczy mogą się jedynie schronić w enklawach gorszego sortu. Mieszkają tam ateiści, odstępcy, słowem ludzie, którym udało się uciec. Reszta udaje, że wyznając te same wartości są szczęśliwi, a jakakolwiek forma odstępstwa grozi śmiercią.
REKLAMA
Abistan. Państwo stworzone przez proroka Abiego, którego miłosierny Yolan zesłał na ziemię, by wskazał ludziom drogę ku zbawieniu. To idealne państwo nie ma granic, ma te same, religijne prawa, a jego mieszkańcy są sobie równi. W Abistanie nie ma chorych, nie ma nieszczęśliwych, źródłem zdrowia i szczęścia jest wiara w Yolana, źródłem radości jest karanie Jego wrogów. Wydaje się, że mieszkańcy Abistanu nie potrafią wyobrazić sobie, że można żyć inaczej. W roku 2084 władze nowo utworzonego Abistanu zadbały o to, by mieszkańcy nie mieli czasu na myślenie, ani wiedzy i wyobraźni, która myślenie to by wywołało. W tej rzeszy bezmyślnych istot ludzkich znalazło się dwóch ludzi, którzy zapragnęli innego życia. Ati i Koa nienawidząc systemu i gardząc wszystkimi, którzy jemu służą, postanawiają wyruszyć w stronę enklawy wolności.
Sam tytuł książki Sansala nawiązuje do Roku 1984 Orwella. I rzeczywiście, 2084 również opisuje model państwa totalitarnego, sprawującego kontrolę nad wszystkimi obywatelami i wymagającego absolutnej lojalności. Totalitaryzm nie znosi społeczeństw zróżnicowanych, obojętnie czy ze względów religijnych, preferencji seksualnych czy żywieniowych. Ujednoliconym społeczeństwem łatwiej jest manipulować. Jeden naród, jeden język, jedna religia. Proste, nieskomplikowane rozwiązanie i ten sztywny podział : my, ci lepsi i oni, znacznie gorsi, choćby ze względu na indywidualizm. Oni mają wybór : mogą się przyłączyć, albo odejść. Oczywiście to drugie rozwiązanie może równie dobrze oznaczać brak afiszowania się. Nie pokazuj, że jesteś inny, bo zginiesz, nie mów nawet o tym bo obrażasz swoim własnym istnieniem tych lepszych, wiernych, prawdziwych. Pamiętaj, kara za odstępstwo może być tylko jedna, a wielu będzie ochotników, by z radością ją wykonać, więc szukaj swojej enklawy wolności, bądź giń.
Boualem Sansal napisał uniwersalną książkę sprzeciwiającą się jakimkolwiek formom zniewolenia. To wezwanie do poszukiwania odrobiny wolności, do obrony tego, co nam zostało. Nie daj się złamać, zdaje się pisać Autor, nie pozwól, by zabrano Ci prawo do swobodnego oddychania, do resztek człowieczeństwa. Jakże aktualna, wręcz prorocza wydaje się dziś, gdy radykalizm puka do drzwi każdej już kultury, gdy proste, nieskomplikowane recepty stosowane są przez społeczności, o których można powiedzieć, iż ich powłoka cywilizacyjna uodporniła je na nie. Przyszły konflikt, który zniszczy dotychczasową cywilizację, zostanie wywołany przez wspólnotę radykałów, znajdujących w wojnie cienką płaszczyznę porozumienia.
I oby konflikt ten zniszczył świat. Życie w permanentnym terrorze i inwigilacji będzie nie do zniesienia. Zresztą już niedługo otrzymamy jego przedsmak.
