Hanya Yanagihara
Małe życie
Hanya Yanagihara Małe życie Wydawnictwo WAB

„Dlaczego przyjaźni nie traktuje się na równi ze związkiem? [..] Przyjaźń oznacza bycie świadkiem dręczących nieszczęść przyjaciela, długich okresów nudy i rzadkich triumfów. To przywilej bycia przy drugiej osobie w jej najtrudniejszych chwilach i świadomość, że samemu też można czuć się przy niej podle.”

REKLAMA
Czterech przyjaciół po skończeniu studiów przeprowadza się do Nowego Jorku, aby tam rozpocząć swoje dorosłe życie. Walcząc z ambicjami, lękami i uzależnieniami, próbują swoich sił w wymarzonych zawodach – śmiały Willem w aktorstwie, uzdolniony JB – jako malarz, sfrustrowany Malcolm w architekturze, zaś nieco wycofany Jude jako prawnik. Ich historie są ze sobą splecione – jakby nie było, rzecz cała dotyczy ich przyjaźni – które obserwujemy przez kolejne trzydzieści lat. Kariery rozwijają się, ale demony ciągle są gdzieś w pobliżu, tylko czekając, by móc dopaść bohaterów.
„Małe życie” to przede wszystkim świetne i stworzone do perfekcji w każdym detalu portrety psychologiczne bohaterów. Hanya Yanagihara powoli odsłania przeszłość swoich postaci, dając czytelnikom kolejne elementy układanki do całkowitego zrozumienia motywów postępowania Jude’a czy Willema.
„Małe życie” to powieść niezwykła. Choć trochę potrzeba, aby się w nią „wgryźć” [i nie mylić bohaterów między sobą], to gdy już pokona się tę pięćdziesiątą stronę, trudno się od niej oderwać. A zarazem, im dalej w las, tym trudniej się ją czyta – górę biorą emocje, ostatnie dwieście stron to w zasadzie lektura utrudniona przez łzy pojawiające się co chwila. Jednocześnie chce się poznać dalsze losy czwórki przyjaciół, jak i ma się ochotę rzucić książkę i przeklinać autorkę jaki los zgotowała bohaterom. Tak dobra, ale i tak rozdzierająca, powieść.
Trudno się zatem pisze o „Małym życiu” niosącym sobą wielki ładunek emocjonalny, który często jest niemalże niemożliwy do udźwignięcia przez czytelnika, a co dopiero przez bohaterów powieści Yanagihary. Tak jak w życiu, ciężko tu nawet myśleć o jakimkolwiek szczęśliwym zakończeniu, bo za każdym razem, gdy już się wydaje, że bohaterowie osiągnęli wszystko, pokonali demony czy też odnaleźli siebie, a zatem łatwo byłoby postawić kropkę i zamknąć powieść, Hanya Yanagihara idzie dalej, pokazując, co dzieje się dalej, udowadniając, że szczęście nie trwa wiecznie i zawsze następuje po nim upadek. Ból, ludzkie okrucieństwo i słabości, a także pamięć - to ciągnie w dół bohaterów. Jednocześnie to opowieść o przyjaźni, która trwa pomimo wszystkiego, czy też – wbrew wszystkiemu wokół i ta wartość jest jednym z niewielu pozytywów w „Małym życiu”.
„Teraz nie rozumiesz tego, co ci mówię, ale kiedyś zrozumiesz: cała sztuka z przyjaźnią polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie, nie inteligentniejszych, nie bardziej cool, ale lepszych, serdeczniejszych i bardziej wybaczających, a potem szanować ich za to, czego mogą cię nauczyć, i słuchać ich, gdy mówią ci coś o tobie samym, choćby i najgorszego… albo i najlepszego, to się zdarza; i ufać im, co jest najtrudniejsze ze wszystkiego. Ale też i najlepsze.”
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?