Literacki Sopot

Sukces piątej edycji Literackiego Sopotu dowiódł, że impreza ta na trwale zapisała się na kulturalnej mapie Polski. Cztery dni promocji literatury, kina i teatru, ale też miasta i Polski jako takiej, to właśnie efekt Literackiego Sopotu

REKLAMA
Tematem tegorocznej edycji była literatura izraelska, pojęcie szerokie i wieloznaczne, zawierające bowiem twórczość zarówno Amosa Oza, Etgara Kereta jak i Violi Wein, Jonathana Barkaia czy Eskola Nevo. Pod hasłem „izraelscy pisarze” wikipedia pokieruje internautę do pięćdziesięciu nazwisk pisarzy nie wyczerpujących nawet w części tego pojęcia. Nic dziwnego, izraelski rynek książki jest równie imponujący jak poziom czytelnictwa. Izrael jest więc nie tylko kopalnią dobrych książek, czy zagłębiem pisarzy, ale też niewyczerpalnym źródłem świetnego kina i teatralnych eksperymentów. Krótko mówiąc Izrael przyciąga.
Tegoroczny Sopot w całości opanowali twórcy średniego i młodego pokolenia. Była więc obecna Yael Neeman, autorka głośnej książki o dzieciach wychowywanych w kibucach Byliśmy przyszłością„Byliśmy przyszłością”, Ela Sidi, której książka „Czcij ojca swego” miała niedawno swoją premierę oraz Etgar Keret, którego przedstawiać nikomu nie trzeba. Pierwszy dzień Literackiego Sopotu zbiegł się również z premierą Żywopłotu Dorit Rabinyan i Człowieka, który chciał wszystko wiedzieć, Drora Mishani.
Oczywiście nie samą książką człowiek kulturalny nie żyje. Izraelskie kino również ma się czym pochwalić. Z prawdziwą i nie ukrywaną przyjemnością obejrzałem najnowszy film Shiry Geffen „Śruba” i spektakl zrealizowany na podstawie tekstów satyrycznych mistrza izraelskiego teatru, Hanocha Lewina, opatrzony znamiennym tytułem „Z królestwa Wszechwanny”.
Wymieniłem oczywiście tylko te wydarzenia w których wziąłem, lub też chciałem wziąć udział. Literacki Sopot był bowiem całym zbiorem wydarzeń pośrednio związanych z literaturą izraelską, lub tylko związanych z samą ogólnoświatową literaturą. Bonda, Krajewski czy Barbara Kraftówna i Remigiusz Grzela również byli oczekiwanymi gośćmi festiwalu. Zainteresowani sprawami historyczno społecznymi mogli wziąć udział w debacie Piotra Osęki, Michała Sobelmana i Macieja Zaremby Bielawskiego, prowadzonej przez Jacka Żakowskiego, o bolesnej spuściźnie marca 1968 roku, najmłodsi zaś mogli uczestniczyć w licznych, nie tylko literackich, warsztatach.
Jednym słowem Sopot nasycił wydarzeniami kulturalnymi swoich gości i wywołał głód drążenia tematu, rozsławiając jednocześnie, w pozytywnym sensie, Sopot poza granicami Kraju. Oby jak najwięcej takich imprez.
A w przyszłym roku gościem będzie Hiszpania….

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?