Jorge Franco
Dzika bestia
Jorge Franco Dzika bestia Prószyński i S-ka

Marquez wyznaczył oto swego potencjalnego następcę. To kolumbijski pisarz i reżyser Jorge Franco. Taka nominacja zobowiązuje, czytałem więc Dziką bestię spodziewając się prawdziwej uczty duchowej.

REKLAMA
Don Diego został porwany. Ekscentryczny bogacz, zafascynowany Wagnerem, germanofil i właściciel zamku, który miał chronić jego i rodzinę przed złem tego świata. Nic więc dziwnego, że wieść o porwaniu postawiła na nogi całą policję w Medellin. Nikt nie przypuszcza jednak, ze porwania dokonał drobny przestępca zwany Małpą.
Motyw Małpy jest pozornie prosty. Okup jakiego zażądał pozwoli mu zacząć bogate życie. czy jednak za porwaniem tym nie kryje się fascynacja Izoldą, córką don Diega? Małpa chce być postrzegany jako stuprocentowy mężczyzna, taki, który wypije najwięcej alkoholu i zaspokoi apetyt seksualny każdej kobiety. Ochoczo demonstruje swoją siłę i kiedy trzeba gotów jest ją wspomóc pistoletem. Jednak Małpa kryje dwie tajemnicę, z której pierwszą już poznaliśmy. Porywacz uważa się za dobrego stratega, jednak nawet on nie przewidział jednego – uporu swojej ofiary. Długie rozmowy prowadzić mogą do powstania więzi między mężczyznami, jednak w tym przypadku osłabiają jedynie wizerunek porywacza.
Jak na książkę, która jest gotowym scenariuszem filmowym, w akcji przywoływana jest przeszłość, zarówno don Diega jak i Małpy. Poznajemy więc obu mężczyzn w różnych etapach ich życia, ich pragnienia, epizody, które ich ukształtowały i pragnienia. Z pozoru mężczyźni są różni, ale to tylko wrażenie. Obu łatwo jest zranić, obaj też są sprytnie kreują swój wizerunek, budując mury, również w swej psychice. Zdawałoby się, że obaj chcą żyć w baśni, której są autorami, jednak życie to nie baśń i właśnie porwanie to jest tego dowodem.
Wielką nieobecną powieści jest jednak Izolda. Ta dopiero miała trudne życie. Izolda jest wychowywana na XIX wieczną damę i nikt nie liczy się z jej rzeczywistymi pragnieniami, ani rodzice, ani zafascynowany nią Małpa. Oprócz wspomnień, po dziewczynce został jeden fetysz, fetysz zarówno dla ojca, jak i porywacza. Jest nim krótka spódniczka….. Za mało, czy za dużo, by wzniecić wspomnienia?
Pozornie daleko jest prozie Jorge Franco do Marqueza, a jednak jest coś, co łączy obu autorów i nie jest to tylko ten realizm magiczny. Obaj piszą prozę, której akcja właściwie przebiega dość leniwie, tak samo jak leniwe są poobiednie sjesty, pozwalając czytelnikowi na swobodne wejście i przyzwyczajenie się do tempa akcji. Czytelniku, jeśli uśpi Cię Franco, to znaczy, że chcesz akcję obserwować przez drzwi, musisz jednak przejść przez nie i w niej uczestniczyć. Ta proza nie znosi półśrodków. Skoro czytasz, to czytaj całym sobą, zapomnij na chwilę o psie, o paleniu czy spacerze. Czytaj, a zostanie Ci to nagrodzone.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?