Patricia Geis "Królik Iluzjonista i Festiwal Sztuk Magicznych"
Patricia Geis "Królik Iluzjonista i Festiwal Sztuk Magicznych" Wyd. IUVI

REKLAMA
Raz na jakiś czas recenzent książek przeżywa moment lekkiego załamania. Oto ni stąd ni zowąd do jego rąk trafia pozycja nie tylko nie zamawiana, ale i ni jak nie trafiająca do tematyki, jaką się interesuje i jaką omawia na blogu. Ten recenzent miał na szczęście córkę, na którą mógł zrzucić zadanie ocenienia i tym sposobem przypadła mi rola napisania czegoś o „Króliku Iluzjoniście i Festiwalu Sztuk Magicznych”.
W przypadku tego typu pozycji trudno o nich cokolwiek napisać. Wiadomo – książki dziecięce nie są zbyt skomplikowane [zazwyczaj] i czasem uchylenie rąbka fabuły, choćby miało to być w zaledwie trzech zdaniach, może zdradzić clue opowieści, nieco zbyt mocno streszczając początek historii. A co dopiero, gdy brak jakiejkolwiek fabuły, bowiem ma się do czynienia z łamigłówkami?
W dużym skrócie - to nic innego, jak króciuteńka książeczka dla najmłodszych, co by się od niemowlęctwa mogli przekonać, że lektura to sama radość. Ta konkretna pozycja jest gwarantowaną zabawą dla dzieci w wieku lat plus minus czterech, choć pewnie i młodszych przyciągnie ze względu kolorowe i przyjazne dla oka obrazki. Dwadzieścia osiem magicznych sztuczek powinno zapewnić uwagę maluchów na co najmniej kilka godzin, gdy będą wykonywali polecenia Patrici Geis, a także wtedy, gdy spróbują samemu rozgryźć, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej i czy na pewno stanie się tak też za drugim i trzecim i czwartym razem.
Niewątpliwą zaletą są tu ilustracje. Element kluczowy dla pozycji dziecięcych, bowiem niby jak łatwiej można zachęcić dziecko do czytania, do sięgnięcia po słowo pisane, niż poprzez urozmaicenie i uatrakcyjnienie książki? Autorka „Królika Iluzjonisty i Festiwalu Sztuk Magicznych” Patricia Geis nie tylko rozpisała zagadki tak, by były one w miarę proste dla najmłodszych, ale i zilustrowała swoją pracę. Rysunki są ładne, przyjazne, a króliki pojawiające się na każdej stronie są urocze i z pewnością przyciągną uwagę dziecka. Do tego same ilustracje są na tyle dobrze rozmieszczone, że nie ma się wrażenia przeładowania, a malucha nie rozproszą żadne dodatkowe treści, tak że może w spokoju zająć się rozwiązywaniem swojej sztuczki magicznej.
Patricia Geis zresztą wie dobrze, jak tworzyć pozycje idealne dla najmłodszych. Według Goodreads ma na koncie już szesnaście książeczek przeznaczonych dla dzieci. Wśród nich są te poświęcone sztuce – aż człowieka korci, choć wie, że to już nie są książki dla jego grupy wiekowej, by dowiedzieć się, jak można dzieła Warhola czy van Gogha przedstawić najmłodszym - ale i bardziej przyziemnym czynnościom, jak mycie zębów czy pójściu spać.
W jedynej wydanej w Polsce jej książce - „Króliku Iluzjoniście i Festiwalu Sztuk Magicznych” zajmuje się wspomnianymi już wcześniej i tytułowymi sztuczkami magicznymi. To te iluzje, z którymi każde dziecko wcześniej czy później się zetknie – gdy nauczyciele postanowią mu pokazać, jak można oszukać ludzkie oko małym kosztem – ale są to iluzje niezmiennie fascynujące. Bo w końcu niby jak to się właściwie dzieje? To pytanie póki co otwarte, choć pewnie biolodzy i lekarze znaleźli już jakieś wytłumaczenie, ale dla zwykłego człowieka nadal całkowicie zaskakujące. I tym sposobem pewnie i rodzice ukradkiem będą mogli podkradać swoim pociechom tę książeczkę, by w końcu spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie – jak się to właściwie dzieje.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?