
Są książki, o których wiemy od pierwszej strony, że nie zostały napisane dla nas, mimo to czytamy je chłonąc każde słowo. Książka Karen Foxlee do takich właśnie należy.
REKLAMA
Australia lata osiemdziesiąte XX wieku. Do małego miasteczka na wybrzeżu przybywa dziwna para. Mężczyzna z córką od lat przemierzają cały kraj w poszukiwaniu miejsca dla siebie. Mężczyzna jest alkoholikiem, który ciągle planuje rozpoczęcie nowego życia. Dziewczynka zaś jest pozbawioną złudzeń i stroniącą od ludzi ekscentryczką. Czy wreszcie uda im się zagrzać miejsce na dłużej?
Już pierwszego dnia w szkole dziewczynka zaprzyjaźnia się z gwiazdą szkoły. Dziwna to nieco przyjaźń, pozornie bowiem dziewczynek nic nie łączy, pochodzą z innych światów, mają inne problemy i inne doświadczenia. Obie jednak cierpią zarówno na niedosyt jak i nadmiar. Niedosyt ojca i nadmiar ojca, niedosyt matki i nadmiar matki, obie dorastają w niepełnych rodzinach idealizując sercach obraz utraconego rodziciela. Nowa przyjaciółka namawia naszą bohaterkę na udział w paradzie dożynkowej. Potrzebną na tę paradę sukienkę dziewczynka szyje z równie ekscentryczną starszą kobietą, zyskując w niej namiastkę babci. Snute przez babcię opowieści stają się pretekstem do coraz to nowych wycieczek po okolicy. Wreszcie sukienka jest gotowa i zbliża się dzień parady. Nikt nie wie, że po paradzie dojdzie do tragedii.
Klimat tajemniczości wzmaga narracja książki. Jej akcja bowiem toczy się dwubiegunowo. Z jednej strony czytamy o wydarzeniach przed paradą, z drugiej o dochodzeniu jakie toczyło się już po niej. Znamy więc zakończenie, wiemy do czego doszło, nie wiemy jednak kto był sprawcą i mamy nawet wątpliwości co do tożsamości ofiary. W sposób niezamierzony Autorka przywołała atmosferę „Miasteczka Twin Peaks”, choć może porównania tego dokonałem nieco na wyrost. Czytelnik otrzyma jednak wszystko, co tygryski lubią najbardziej. Atmosfera tajemnicy, odkrywanie zagadek przeszłości, tajemniczych miejsc, poznawanie wnętrza skrzywdzonych przez życie ludzi i wreszcie odkrywanie motywów i przebiegu zbrodni.
A wszystko to napisane jest dojrzałym językiem literackim. Czegóż więcej trzeba?
