Marek Hłasko
Najlepsze lata naszego życia
Marek Hłasko Najlepsze lata naszego życia Wydawnictwo Iskry

Marek Hłasko był dla mojego pokolenia symbolem. Buntownik, kontestator systemu, pisarz opisujący prozę życia zwykłych ludzi był dla mojego pokolenia swego rodzaju objawieniem, zmuszającym do odwiecznej refleksji o sensie życia. Nic dziwnego, że zbiór wczesnych, dotąd niepublikowanych utworów Hłaski wzbudził moje zainteresowanie.

REKLAMA
Spodziewałem się utworów pisanych w nurcie socrealizmu. Hłasko rozpoczynał swe literackie życie właśnie w latach pięćdziesiątych, musiał więc nie tylko zetknąć się z socrealizmem, ale też odkryć jego urok odpowiadający odwiecznej walce dobra ze złem. Bohater socrealistyczny był więc szeryfem walczącym ze złymi zbójcami, lub pracowitym farmerem czyniącym sobie ziemię poddaną. W socrealizmie zbiór stonki, czy kolejna tona wydobytego węgla urastała do rangi śmiertelnego ciosu zadanego światowemu imperializmowi, który tylko czyhał na potknięcia krajów socjalistycznych werbując elementy zdemoralizowane, wręcz animalne do szkodzenia zdrowemu jądru społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że jego urok potrafił skusić wielu twórców i nie należy oczekiwać, że Marek Hłasko był pod tym względem wyjątkiem.
Czytając opowiadania, w których występuje iście szawłowska przemiana, nie oceniajmy tematów, ale styl pisarski. Doceńmy doskonalenie kunsztu pisarskiego Hłaski, pamiętając jednocześnie, że mamy do czynienia z utworami niepublikowanymi. Dlaczego nie ujrzały one światła dziennego, tego nie dowiemy się nigdy. Wątpić jednak powinniśmy w ingerencję cenzury, ich tematyka była kusząca dla partii komunistycznej i odpowiednia obróbka mogłaby być wykorzystywana propagandowo. Można więc przypuszczać, że decyzja o pozostawieniu ich w szufladzie należała do samego Autora. Czy ich się wstydził? A może uznał je za niedoskonałe, niegodne jego pióra. Wszak sam Hłasko uznał się za pisarza równego Hemingwayowi, starając się naśladować mistrza nawet przy pozowaniu do fotografii. Moje przypuszczenia potwierdzały wrażenia z lektury. Opowiadania wydawały się nieco niedopracowane, pisarz mógł więc zrezygnować z ich dopracowania nie widząc pomysłu na ich udoskonalenie. Pozostał nam więc dokument z pisarskich wprawek wielkiego Hłaski
A to naprawdę wiele.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?