
Jeszcze nigdy w historii literatury nie wychodziło tak wiele książek o Hitlerze. Hitler jest dosłownie wszędzie. Pojawiają się z jednej strony książki poszukujące źródeł geniuszu zła, w innych z kolei odnajduje się przeróżne spiskowe teorie o domniemanej ucieczce z okrążonego Berlina. W jeszcze innych doszukuje się sensacyjnych słów, jakie miał wypowiadać w ostatnich miesiącach swego życia. Ta książka traktuje o ostatnich godzinach życia wodza III Rzeszy, o gorączkowym, przedśmiertnym porządkowaniu własnego życia i prób pozostawienia u potomnych przekonania, iż nie był winny zła, jakie sprowadził na cały świat.
REKLAMA
Przekonany o słuszności własnego postępowania egocentryk, który, by przedłużyć swą egzystencję o kilka tygodni, nie wahał się narazić na dalsze cierpienia swego narodu. Mężczyzna, który nie potrafił z nikim nawiązać jakiejkolwiek partnerskiej relacji. Uważał się za wybrańca i nie pokusił się o jakąkolwiek refleksje dotyczącą sprawowanych przez siebie rządów. Jedyne, co pozostawił swoim współpracownikiem była trucizna, swoiste zaproszenie do podążenia drogą, którą wybrał.
Ostatnie godziny życia Hitlera odtwarzane były wielokrotnie. Pierwszym, który podszedł do tego w sposób naukowy był Allan Bullock, który, dzięki drobiazgowej analizie zeznań świadków, wykluczył możliwość jego ucieczki z Berlina. Jonathan Mayo i Emma Craigie mogli jedynie w swej książce przedstawić fakty już nam znane, uatrakcyjniając jedynie formę ich prezentacji. Prosty, zrozumiały, zwłaszcza dla czytelnika amerykańskiego, przekaz, nadaje się do przeniesienia go na plan filmowy. Ta książka to gotowy scenariusz filmu dokumentalnego, filmu, jakich powstało już wiele. Co jest więc wyjątkowego w tej właśnie książce? Jeśli odrzucimy z niej samego Hitlera, otrzymamy jeden dzień na ziemi. Rangun, Dachau, Flensburg, stalagi, Berlin, Okinawa i Królewiec. Miejsca, w których ludzie czekali na koniec kilkuletniego koszmaru, marząc o pierwszym dniu pokoju, który niekoniecznie musiał oznaczać dzień wolności. W tych ostatnich godzinach wielu wykonywało swój obowiązek, przy czym jedni motywowani byli pragnieniem przerwania zbyt długiego i krwawego koszmaru, inni z poczucia wierności, niczym dobrze wytresowane zwierzęta. Ci, którym pozostała odrobina empatii, lub obudziła się w nich w chwili próby, dokonywali w tych dniach cudów poświęceń, ci zaś, którzy marzyli o uratowaniu własnej skóry szukali drogi ratunku, niczym szczury zapędzone w róg pokoju. Narodowość czy przeszłość nie miała w wyborze ich drogi żadnego znaczenia. W chwilach próby człowiek pokazuje bowiem swoje własne, prawdziwe oblicze.
Zbyt daleko odeszliśmy od Hitlera? Nie, wszak naznaczył on każdego z bohaterów tej książki, wpłynął na losy milionów ludzi na ziemi, tchórzliwie uciekając przed werdyktem ludzkim.
Ale nie sposób uciec przed wyrokiem historii. I dlatego jeszcze długo sądzić go będą takie książki jak ta.
