
REKLAMA
Nadszedł czas wypełnienia się Przepowiedni Czasu, która dotychczas była skrzętnie ukrywana przed Gregorem. Wojna rozpoczyna się, a Gregor przez przypadek odkrywa, że według ostatniej przepowiedni Sandwicha prawdopodobnie pisana jest mu śmierć. Czyżby najbliższe starcie z Mortiferem miało okazać się dla niego zabójcze i już nigdy w życiu nie ujrzy Naziemia?
Popada w coraz większą panikę, próbuje przygotować się na najgorsze, pożegnać się z rodziną, tak by oni się nie zorientowali, że może już więcej go nie zobaczą, a także wyznać w końcu Luksie co do niej czuje. I gdy przeżywa swoje rozterki, walcząc ze sobą, za murami miasta zbiera się armia. Długo tłumiona niechęć szczurów i ludzi do siebie nawzajem w końcu wybuchła.
„Gregor i Kod Pazura” to ostatnia część serii o Gregorze czyli innymi słowy Igrzysk Śmierci w wersji dla młodszych czytelników. Dzięki wcześniejszemu rozplanowaniu historii na pięć części, wszystko jest na swoim miejscu, dopełnienie się opowieści widać doskonale i nie razi żaden element. To planowanie to coś, co zabrakło Collins przy okazji jej późniejszej trylogii, a tutaj sprawia, że czytelnicy w „Gregorze i Kodzie Pazura” otrzymują zgrabnie opowiedziane zakończenie, akt trzeci historii, moment, w którym strzelba z aktu pierwszego wreszcie wystrzela.
Choćby tło społeczne. Przez całą serię czytelnicy mogli obserwować, jak bardzo narastają animozje pomiędzy poszczególnymi gatunkami. Niesprawiedliwe traktowanie przez ludzi innych ras w końcu musiało odbić się czkawką – zwłaszcza, że mimo ciągłych próśb Gregora, żadne z rządzących nie podejmowało dotąd jakichkolwiek prób zażegnania konfliktu. Frustracje społeczne narastały i cóż, nie mogło się to skończyć niczym innym aniżeli wojną.
Choć to książka dla dzieci [ja przypomnę tylko – wiek 9+], nie widać też tu zbyt wielkich uproszczeń – i bardzo dobrze. Obie grupy konfliktu mają swoje za uszami, Collins nie wybiela ludzi, ba!, pokazuje nawet, że mimo iż zdają się być tymi dobrymi – wszak to dla nich walczy główny bohater – to de facto oni są najbardziej winni tragediom, które wydarzyły się w Podziemiu.
Zresztą o tym, że ta książka niekoniecznie powinna być przeznaczona dla dzieci w takim wieku, świadczy także tematyka poruszana przez Collins. Gregor miał już do czynienia z bronią biologiczną, misją zabicia potencjalnego przywódcy wrogów, terroryzmem, uchodźcami, śmiercią znajomych, zarazą czy problemem traumy powojennej, a teraz musi zmierzyć się z wojną totalną. I choć część brzmi teraz, jak odhaczanie kolejnych możliwych problemów, z którymi musi zmierzyć się świat w XXI wieku, to całość ma sens. I prawdopodobnie jest możliwą traumą dla dziecka. Bo szczerze mówiąc, gdzie dotychczas w powieści dziecięcej można było spotkać się z taką tematyką?
